Urząd statystyczny Insee podał wczoraj, że francuscy konsumenci wydali we wrześniu na artykuły przemysłowe o 0,6% mniej niż w sierpniu. W całym trzecim kwartale wydatki gospodarstw domowych zmniejszyły się o 0,7%, w porównaniu z takim samym okresem ub.r. A to oznacza, że Francji nie uda się zrealizować prognoz przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego. Niewielkie szanse poprawy sytuacji na rynku pracy i droga ropa naftowa sprawiają, że nie ma żadnych podstaw, by oczekiwać silnego wzrostu konsumpcji.
To zwiększa obawy, że cała strefa euro będzie w najbliższych miesiącach rozwijała się wolniej niż przewidywano jeszcze latem. Popyt konsumpcyjny zapewniał Francji w minionych czterech kwartałach szybszy wzrost, niż wynosiła średnia dla całego regionu. Teraz Goldman Sachs obniżył prognozę wzrostu dla Francji w III kw. do 0,4%, prawie o połowę w stosunku do 0,7% osiągniętych w II kw.
Na niewiele zdały się nawet wysiłki ministra finansów Nocolasa Sarkozy'ego, który zdołał wymusić na sieciach handlowych, takich jak Carrefour, i producentach, takich jak Danone, obniżenie cen od 1 września o 2%. O spadku konsumpcji zdecydowały bowiem mniejsze o 2,7% wydatki na odzież i o 1,7% na meble i wyposażenie mieszkań. Co gorsze, pierwsze szacunki Bundesbanku wskazują na spowolnienie tempa wzrostu również w Niemczech, które są największym rynkiem dla francuskiego eksportu.
Na tle kontynentalnego marazmu znowu nieco lepiej radzą sobie Brytyjczycy. Sprzedaż detaliczna na Wyspach niespodziewanie zwiększyła się we wrześniu, ale też jedyną tego przyczyną były największe od grudnia 2002 r. przeceny w sieciach handlowych. Brytyjczycy ruszyli więc na zakupy, nie przejmując się zbytnio podniesieniem stóp procentowych do poziomu najwyższego od trzech lat. Ale w tej sytuacji Bank Anglii zapewne znowu podniesie stopy.
Pozytywnie zaskoczyli też analityków włoscy konsumenci, których zaufanie w październiku okazało się największe od roku. Przede wszystkim dlatego, że spada inflacja, a więc Włochom więcej pieniędzy zostaje na wydatki. Inflację hamuje coraz mocniejsze euro, gdyż rosnący kurs tej waluty wobec dolara zmniejsza szkodliwe dla gospodarki skutki drożejącej ropy naftowej.