W trzecim kwartale siódma w świecie gospodarka wzrosła o 9,1% w porównaniu z ubiegłym rokiem - podało w piątek w Pekinie Narodowe Biuro Statystyczne. Oznacza to, że tempo wyraźnie spowolniło z 9,6% notowanych w poprzednim okresie i 9,8% w pierwszych trzech miesiącach roku. Dane minimalnie rozminęły się z prognozami ekonomistów, którzy spodziewali się wyniku rzędu 8,9-9,0%.

Na wiosnę rząd Wena Jiabao wprowadził ograniczenia w udzielaniu kredytów i inne środki, np. w postaci ściślejszej kontroli zagospodarowania przestrzeni, które miały przyhamować inwestowanie w niektórych branżach, m.in. w nieruchomościach, motoryzacji i produkcji stali. Takie działania miały umożliwić "miękkie lądowanie" gospodarki, zamiast "twardego", które byłoby następstwem przegrzania koniunktury. Według przedstawicieli banku centralnego Chin, pożądane tempo wzrostu to 7-8% w skali roku. Ich zdaniem, da się je utrzymać nawet przez 20 kolejnych lat.

Ostatnie dane pokazują, że efekty działań rządu są już widoczne. Tempo wzrostu inwestycji w środki trwałego użytku spadło we wrześniu do 27,9% w skali roku (skumulowane dane od stycznia), podczas gdy jeszcze miesiąc wcześniej wynosiło 30%. Inflacja we wrześniu nieoczekiwanie osłabła do 5,2%, z najwyższych od siedmiu lat 5,3%, notowanych w lipcu i sierpniu. - Lekkie spowolnienie w inwestycjach w środki trwałe i wyraźne spowolnienie inflacji to jest to, czego oczekują władze - mówi cytowany przez Reutera Tim Condon z ING w Singapurze. - Złagodzenie restrykcji powinno być następnym krokiem. Myślę, że rząd może ogłosić zwycięstwo - twierdzi.

Większość ekonomistów uważa jednak, że jest jeszcze na to za wcześnie. Wskazują przy tym na dane za wrzesień, dotyczące tempa wzrostu produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Prognozowano, że obydwa wskaźniki osłabną w stosunku do sierpnia. Tymczasem obydwa okazały się wyższe zarówno od prognoz, jak i od danych z poprzedniego miesiąca. Na wciąż zbyt wysokim, zdaniem ekspertów, poziomie utrzymują się też wskaźniki dotyczące konsumpcji prywatnej i eksportu.

- Nie ma powodu, by łagodzić restrykcje, ale może warto popracować nad ich dopasowaniem - sugeruje Ben Simpfendorfer, ekonomista banku J.P. Morgan w Hongkongu. - Chcielibyśmy zobaczyć realokację kapitału do sektorów "zakorkowanych" - mówi, wskazując m.in. na branżę energetyczną i transportową. Przerwy w dostawach energii i zatłoczona sieć transportowa to od dłuższego już czasu "kule u nogi" chińskiej gospodarki.