Kontynuacyjny wykres liniowy kontraktów na WIG20 mówi: wszystko jest w porządku. Wprawdzie do szczytu z 6 października (1867 pkt) wciąż jeszcze brakuje 54 pkt, ale dystans ten regularnie się zmniejsza. W piątek o kolejne 10 pkt. Zamknięcie na 1813 pkt sprawiło, że wykres znalazł się ponad lokalnym wtorkowym wierzchołkiem. Wzrósł wolumen, który ponownie przekroczył 10 tys. kontraktów. Na upartego można nawet to traktować jak sygnał kupna.

Rzut oka na wykres świecowy i ocena rynku zmienia się niemal o 180 stopni. Przede wszystkim zadziała opór, który na 1820 pkt wyznacza połowa czarnej świecy z 12 października. Notowania "na chwilę" przekroczyły tę wartość, ale zamknięcie wypadło zdecydowanie poniżej. Na wykresie pojawiła się świeca wysokiej fali, która sygnalizuje, że po krótkotrwałym zrywie rynek traci impet. Siły popytu i podaży wyrównują się.

Wróćmy na chwilę do wykresu liniowego - widać na nim głowę z ramionami. Formacja budowana była przez ponad półtora miesiąca i jest dostatecznie duża, żeby spustoszyć rachunki posiadaczy długich pozycji. Linia szyi jest na 1760 pkt. Teraz znów przejdźmy na wykres świecowy. Zbudowana w piątek świeca jest niemal identyczna jak ta, która pojawiła się na szczycie lewego ramienia. Również na tym wykresie linia szyi opisywanej formacji znajduje się na 1760 pkt.

Dlatego poniedziałek zapowiada się bardzo ciekawie - czy kontynuować będziemy schemat sprzeda miesiąca, czy nastąpi atak na maksimum z początku października. W żadnym razie nie zachęcam do zajmowania pozycji bez wcześniejszego sygnału z wykresu. Właściwy kierunek jak zwykle wskaże rynek. Teraz liczy się tylko cierpliwość.