Pod znakiem wyprzedaży akcji spółek technologicznych przebiegły ostatnie w mijającym tygodniu notowania na światowych giełdach. Główny impuls dał Microsoft. Największy światowy producent oprogramowania w czwartek po zakończeniu sesji w Nowym Jorku przedstawił wprawdzie dobre wyniki za ostatni kwartał, ale jednocześnie rozczarował giełdowych graczy słabszą prognozą na ostatnie trzy miesiące br. Na początku piątkowej sesji akcje giganta z Redmond staniały aż o 1,6% - to bardzo dużo jak na tę spółkę. W ślad za Microsoftem podążyły inne czołowe spółki z szeroko rozumianej branży high-tech, na czele z takimi potentatami jak Oracle czy Intel. Obrazu branży nie były w stanie poprawić świetne wyniki (ponaddwukrotny wzrost zysku i sprzedaży) niedawnego giełdowego debiutanta - właściciela wyszukiwarki internetowej - Google. Do godz. 22.00 naszego czasu technologiczny wskaźnik Nasdaq Composite spadł o 1,97%, a Dow Jones Industrial Average stracił 1,10%. Dobrym nastrojom inwestorów z pewnością nie sprzyjał fakt, że znów zaczęła rosnąć cena ropy naftowej.

Europejscy inwestorzy również zareagowali na prognozę Microsoftu i dlatego właśnie akcje spółek z sektora nowoczesnych technologii były sprzedawane w pierwszej kolejności. Przyczynił się też do tego szwedzki Ericsson. Światowy potentat w produkcji infrastruktury sieci telefonii komórkowych, odnotował aż 7-proc. spadek kursu, po tym jak zapowiedział spadek zamówień. O tym jak dużo znaczy ta spółka dla sztokholmskiej giełdy, może świadczyć fakt, że tamtejszy indeks OMX stracił w piątek 1,14%. Inne narodowe indeksy giełdowe stały praktycznie w miejscu. Londyński wskaźnik FT-SE 100 spadł o 0,04%, paryski CAC-40 stracił 0,01%, a frankfurcki DAX wzrósł o 0,03%. W Niemczech uwagę zwracała silna przecena, o ponad 2%, walorów Volkswagena. Potentat motoryzacyjny nie może dojść do porozumienia ze związkowcami w sprawie redukcji kosztów, wysokości wynagrodzeń i rozmiarów zwolnień, więc pod koniec miesiąca grożą mu strajki.