Mija tydzień odbicia. Po dwóch czarnych świecach na wykresie tygodniowym pojawiła się świeca biała. Czy to już powrót do trendu przerwanego na początku października? Obawiam się, że jeszcze nie. Przypuszczam, że wzrost z tego tygodnia nie będzie kontynuowany.

Piątkowa sesja zaczęła się całkiem interesująco, ale niestety były to tylko miłe złego początki. To "zło" to nie spadek cen, bo tu mieliśmy przyzwoity wzrost, ale problemem była mała aktywność. Przyzwoite obroty były tylko przed południem, gdy ceny rosły. Później wszystko siadło. Niska aktywność w południe nie jest czymś niezwykłym. Jednak można było oczekiwać, że końcówka sesji ponownie zainteresuje graczy. Tym razem nie zainteresowała. Notowania się zakończyły praktycznie na poziomie trwającej cały dzień konsolidacji.

Co nas czeka w przyszłym tygodniu? Jeśli nawet wzrost będzie kontynuowany, to na wielki ruch nie można już raczej liczyć. Ewentualna zwyżka prawdopodobnie zostanie zatrzymana w okolicach 1830 pkt. Rynek nie jest w tej chwili na tyle mocny, by szarżować w kierunku szczytów. Wydaje się, że bardziej prawdopodobny jest powolny spadek w okolice ostatniego dołka, a przynajmniej poniżej 1790 pkt.

Trzeba także pamiętać, że wzrost z tego tygodnia może być jedynie korektą spadków trwających w październiku. Nie należy więc być zaskoczonym, gdyby rynek ponownie zniżkował. Cały czas bowiem nie przetestowany został poziom wsparcia w okolicach 1735-40 pkt. Ostatni spadek zatrzymał się znacznie nad tym poziomem. Nie można tu w żadnym razie mówić o teście wsparcia. Przypomnę, że znajduje się ono w okolicy zniesienia 50% poprzedniej fali wzrostu. Ta fala została wykreślona bez większej korekty i ta musi się w końcu pojawić. Teraz jest ku temu dobra okazja.