80-letni kompleks luksowych hoteli Gleneagles w Auchterarder (szkockie hrabstwo Perth) rozbudował i zmodernizował Diageo - gigant branży alkoholowej, produkujący np. likier Baileys, wódkę Smirnoff czy piwo Guinness. Opierał swój biznes na bogatych turystach z USA, ale oni od 2001 roku nie chcą ryzykować swego życia i latać samolotami. W lukę wszedł klient z zupełnie innego kierunku. 275 pokoi Gleneagles zapełniło się bogatymi i bardzo bogatymi Rosjanami. W pięknej zielonej Szkocji wypoczywają, polują, grają w golfa i jeżdżą konno, nabijając kasę producentowi spirytualiów.
Gleneagles ogłosił ostatnio, że zysk operacyjny jest większy o 25% niż rok wcześniej i wyniósł 5,1 mln funtów. Obrót spółki sięgnął 33 mln funtów i był większy o 10% niż w poprzednim roku. Szkoci nie ukrywają, że raduje ich napływ bogatych Rosjan. Bardzo pomogło firmie uruchomienie w ostatnich 18 miesiącach 19 nowych połączeń lotniczych, w tym wielu z Europą Wschodnią.
Reakcja Amerykanów na atak z 11 września była natychmiastowa. Wykorzystanie hotelu przez gości z USA spadło w 2002 roku do 19%, tymczasem Rosjan było w 2002 roku i jest teraz o 90% więcej, niż przed fatalnym 2001 rokiem. Pokoje w tym luksusie kosztują od 129 do 1450 funtów za noc. Rosjanie nie znają się najczęściej na whisky i typowych szkockich sportach oraz sposobach spędzania wolnego czasu, ale potrafią się uczyć, bawić i miło spędzać czas. Bo ci, którzy tam trafiają, są bogaci, wybierają tylko najdroższe pokoje i usługi.
Szkoci kierują swą ofertę do ludzi w wieku 30-50 lat, głównie biznesmenów z Moskwy. W stolicy Rosji aktywnie się takich klientów pozyskuje - w prestiżowych miejscach widać Szkotów ubranych w charakterystyczne stroje i zachęcających do podróży do Auchterarder.
Kierownictwo kompleksu twierdzi, że Rosjanie poszukują teraz nowinek, zwiedzają kraje dla nich wcześniej niedostępne. W Szkocji są bardzo otwarci na otoczenie, próbują lokalnych smakołyków, poznają zwyczaje. Stać ich na coś więcej niż Zakopane zimą i siermiężny spirytus w herbacie...