Po tygodniu przerwy w minionych dniach grupa nośników energii ponownie wyznaczała trend na rynku surowcowo-towarowym. Notowania kontraktów na ropę naftową znowu pobiły rekordy, osiągając w piątek na zamknięciu sesji w Nowym Jorku cenę powyżej 55 USD za baryłkę. Ropopochodny olej opałowy kosztował 1,5944 USD za galon, również najwięcej w historii.

Tygodniowy wzrost cen ropy i oleju, odpowiednio o 0,4% i 2,9%, pozostał jednak w cieniu 21-proc. zwyżki notowań gazu ziemnego. Rekord jeszcze nie padł, ale cena z końca piątkowej sesji - 8,105 USD za milion brytyjskich jednostek cieplnych (Btu) - była czwartą najwyższą w historii. Kontraktami na gaz w ich obecnym kształcie handluje się na rynku NYMEX od 14 lat. Najwięcej płacono w lutym ub.r., gdy cena sięgnęła prawie 12 USD za 1 mln Btu gazu.

Analitycy tłumaczą wysokie ceny gazu wzrostem popytu. Szacuje się, że między 5% a 10% amerykańskich fabryk i elektrowni może przestawiać się na zasilanie produktami ropopochodnymi lub gazem - w zależności od tego, co jest tańsze i bardziej dostępne. Wzrost cen ropy sprawił, że spora grupa odbiorców wybrała właśnie tę drugą opcję. Popyt na gaz rośnie, wkrótce powinien też rosnąć za sprawą gospodarstw domowych, wykorzystujących go do ogrzewania. Ośrodki meteorologiczne przewidują bowiem, że w zachodnich stanach zimowe temperatury będą wyraźnie niższe od przeciętnych.

Średnie ceny nośników energii poszły w minionym tygodniu w górę o 3,88%, a indeks CRB Futures, grupujący kontrakty na surowce z giełd w Nowym Jorku i Chicago, zyskał 0,3%. Ten tydzień wskaźnik też zaczął na plusie.