Letni wzrost cen ropy był uznawany za przejściowy, wywołany jednorazowymi czynnikami. Teraz mówi się głównie o fundamentalnych przesłankach. Jednocześnie wielu analityków podkreśla psychologiczne podłoże wzrostu notowań ropy. Najpierw obawiano się, że przed sezonem letnich wyjazdów amerykańskie rezerwy są zbyt niskie. Potem doszło do zaognienia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nałożyły się na to zamieszanie wokół koncernu Jukos w Rosji i niepokoje w Wenezueli. Jednak żaden z tych czynników nie spowodował ograniczenia produkcji choćby o jedną baryłkę. Doszło do tego dopiero w czasie huraganów w Zatoce Meksykańskiej. Odnosi się wrażenie, że inwestorzy wyszukują sobie powody uzasadniające podnoszące się ceny ropy.
Reakcje inwestorów stają się coraz bardziej zdecydowane wraz z tym, jak umacnia się przekonanie o nieuchronności dalszej zwyżki ceny ropy.
Rynek akcji
Wpływ drożejącej ropy na notowania giełdowe w powszechnym odczuciu jest negatywny. Rzeczywiście, wysokie ceny tego surowca uznawane są za czynnik sprzyjający wzrostowi inflacji, ograniczający wydatki konsumentów na inne dobra oraz podnoszący koszty produkcji przedsiębiorstw. W konsekwencji niekorzystnie odbija się to na koniunkturze gospodarczej. Jednak w przypadku rynku akcji, który niekoniecznie musi odzwierciedlać strukturę gospodarki, ostateczny bilans zależy od udziału wartości rynkowej firm paliwowych, korzystających na wysokich cenach surowca, w kapitalizacji całej giełdy. Im jest on większy, tym bardziej wzrost kursów spółek paliwowych kompensuje gorsze notowania pozostałych firm.
Światowe rynki akcji dotąd dość dobrze radzą sobie z problemem wysokich cen ropy. Główne indeksy utrzymują się od wielu miesięcy w trendach bocznych. Można to wiązać z wciąż optymistycznymi zapatrywaniami na to, co przyniesienie przyszły rok. Jednak utrzymujące się w okolicy 50 USD za baryłkę ceny ropy skłaniają stopniowo coraz więcej specjalistów do obniżania prognozy wzrostu amerykańskiej gospodarki. Szacuje się, że mniejszy o 1 pkt proc. wzrost gospodarczy w USA przekłada się na pogorszenie o 5 pkt proc. tempa wzrostu zysków operacyjnych przedsiębiorstw (przy pozostałych czynnikach bez zmiany).