Przeciwko nowej Komisji chcą głosować socjaliści, liberałowie, zieloni, komuniści oraz eurosceptycy. Poprzeć Jose Barroso, byłego portugalskiego premiera z ramienia partii centroprawicowej, zamierza tylko największa frakcja - chadecko-konserwatywna. Jednak - według obliczeń - to nie wystarczy, by Komisja w takim składzie zyskała poparcie w 732-osobowym Parlamencie Europejskim.
Głównym powodem, dla którego większość eurodeputowanych nie chce poprzeć nowej Komisji, jest osoba jednego z kandydatów na komisarza - Rocco Buttiglione. Włoch został nominowany na stanowisko komisarza ds. sprawiedliwości, wolności i bezpieczeństwa. Jednak naraził się części parlamentarzystów tradycyjnymi poglądami na temat rodziny i homoseksualizmu. Mimo nacisków, które pojawiają się od dłuższego czasu, Jose Barroso nie ulega i nie zgadza się na wycofanie kandydatury Włocha. Wczoraj starał się przekonać eurodeputowanych, argumentując m.in., że w jego Komisji powstanie grupa ds. swobód obywatelskich.
Głosowanie w sprawie Komisji jest zaplanowane na dzisiaj. Jeśli nie otrzymałaby aprobaty parlamentu, wówczas byłby to precedens w historii Unii Europejskiej. Nie wiadomo, kto pełniłby władzę wykonawczą w UE. Kadencja obecnej Komisji, na czele z Włochem Romano Prodim, kończy się 31 października.
KE obniża prognozę wzrostu w UE,
ale dobrze ocenia Polskę