Reklama

Condomi wkrótce w rękach Unimilu

Z Grzegorzem Winogradskim, prezesem Unimilu, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 02.11.2004 09:01

Od 10 do 15 listopada inwestorzy kwalifikowani będą mogli zapisać się na akcje nowej emisji Unimilu. Ile pieniędzy spółka chce pozyskać?

Około 100 mln zł. Mówię około, gdyż generalnie do zrealizowania naszych planów potrzeba 20 mln euro. Kwota podana w złotych różni się w zależności od kursu walutowego. Chcemy sprzedać 2 mln nowych akcji.

Z podanych przez Pana liczb wynika, że cena emisyjna wyniesie ok. 50 zł?

Rzeczywiście, tyle wynika z prostego rachunku. Cenę zaproponuje jednak dom maklerski, z którym współpracujemy.

W co dokładnie Unimil chce zainwestować pieniądze?

Reklama
Reklama

Najwięcej, bo 16 mln euro, zamierzamy wydać na zakup wierzytelności siedmiu banków wobec naszego głównego akcjonariusza - niemieckiego Condomi. Ich wartość nominalna wynosi 37 mln euro. 1,5 mln euro wydamy na zakup prywatnych długów Olivera Gothe i Volkera de Courbiere, dwóch największych akcjonariuszy Condomi. Przejmując długi tych panów, Unimil uzyskuje opcję nabycia pakietu akcji obejmującego 39,96% kapitału zakładowego i głosów niemieckiej firmy, po 0,732 eurocenta za akcję.

Kiedy Unimil zrealizuje prawo do tej opcji?

Nie będziemy tego robić od razu. Na początku chcemy działać jako właściciel wierzytelności spółki. Ponieważ niemiecki rynek kapitałowy jest mocno przeregulowany, to gdybyśmy jednocześnie wystąpili w roli wierzyciela i akcjonariusza, nie moglibyśmy sprawnie wykorzystać nabywanych wierzytelności do restrukturyzacji Condomi. Zachodziłoby ryzyko wygaśnięcia wszystkich zabezpieczeń, jakie nabędziemy z wierzytelnościami. Dlatego też w pierwszej kolejności przejmiemy rolę banków, którym Condomi jest winne 37 mln euro. Wykorzystując tę wierzytelność oraz posiadane zabezpieczenia, zamierzamy stworzyć na terenie Niemiec nową, w stu procentach od nas zależną, strukturę która wykorzysta pozycję rynkową Condomi.

Jakie wyniki będzie notował Unimil po przejęciu Condomi?

Tak długo, jak będziemy jedynie wierzycielem Condomi, nie przewidujemy konsolidacji naszych wyników finansowych. Historyczne straty Condomi nie wpłyną więc na naszą sytuację. Wyniki Unimilu powinny się natomiast istotnie poprawić dzięki nowo tworzonej strukturze handlowej, która będzie w 100 % zależna od Unimilu. Przejmie ona sprzedaż Condomi, co wpłynie na kilkakrotny wzrost obrotów Unimilu. Zwracam uwagę, że zwielokrotnienie obrotów pomoże nam wykorzystać efekty skali i synergii poprzez istotną redukcję kosztów. Poza tym od kilku lat rosną zarówno przychody, jak i zyski Unimilu. Nie widzę żadnego zagrożenia tej tendencji.

Dlaczego główni akcjonariusze Condomi zaciągnęli długi?

Reklama
Reklama

Panowie wzięli kredyty na zakup akcji firmy w emisji przeprowadzonej w 1999 roku. Wtedy papiery sprzedawano po 16 euro. Wkrótce po emisji papiery zdrożały do 30 euro. Główni akcjonariusze spółki nie sprzedali walorów na tzw. "górce". Być może to był ich błąd, bo akcje zaczęły później tanieć, a oni zostali z kredytami.

Przejęciem akcji Condomi była niedawno zainteresowana Beathe Uhse - spółka z branży erotycznej, notowana na niemieckiej giełdzie. Firma ta wycofała się, a Condomi było na prostej drodze do upadłości. Pomóc mógł już właściwie tylko polski Unimil?

Tak, firma szła w kierunku bankructwa. Jednak słowo "pomoc" jest w tym przypadku nieodpowiednie. Unimil ma w tej transakcji interes. W Polsce mamy 70-proc. udział w rynku. Nie ma już miejsca na rozwój. Szansą są właściwie tylko rynki zagraniczne. Wschód, niestety, rządzi się wyłącznie ceną. Np. w Rosji sprzedają się praktycznie tylko najtańsze wyroby importowane z Chin i Indii. Najlepszy, najbardziej atrakcyjny rynek, to w tej chwili Europa Zachodnia. Dla nas, dzięki trudnej sytuacji Condomi, pojawiła się możliwość wejścia na Zachód, a także do USA i Ameryki Południowej, gdzie niemiecka spółka sprzedaje część produkcji. Po przejęciu Condomi nasza firma będzie największym koncernem produkującym prezerwatywy w Europie. Jeśli chcemy traktować transakcję w ramach pomocy, to tylko sameJak ma być przeprowadzona restrukturyzacja Condomi?

Spółka na koniec czerwca 2003 r., kiedy zakończył się jej rok obrotowy, poniosła ok. 19 mln euro straty. Na koniec czerwca tego roku strata została obniżona do ok. 2 mln euro. Jest to, co prawda, w dalszym ciągu ujemny wynik, ale znacznie mniejszy niż wcześniej. Restrukturyzując Condomi, będziemy chcieli zmienić strukturę grupy. W jej skład wchodzi siedem spółek niemieckich i kilka zagranicznych. Tę strukturę trzeba uprościć. Jedną z pierwszych rzeczy jest konieczność oddzielenia działu handlowego od produkcyjnego. Musimy też rozwiązać problem fabryki należącej do Condomi.

Na czym on polega?

Jej moce produkcyjne są wykorzystane w połowie. Koszt wyprodukowania jednej prezerwatywy jest więc wysoki. W takiej sytuacji trudno sprzedawać produkt z zyskiem.

Reklama
Reklama

Czy fakt, że fabryka wykorzystuje zaledwie 50% swoich mocy oznacza, że ją źle zaprojektowano?

W fabrykę zainwestowano przeszło 20 mln euro. Do tego doszło 13 mln euro dotacji od miejscowego landu. Pomysł polegał na tym, że do produkcji prezerwatyw zostały kupione bardzo nowoczesne, wysoce zautomatyzowane maszyny. Tak wydajne, że koszt produkcji jednej sztuki miał być niższy niż uzyskiwany w Chinach. Planowano wejście do przetargów organizowanych przez instytucje międzynarodowe, które kupują olbrzymie liczby prezerwatyw, ale po bardzo niskich cenach. Niestety, nie udało się.

Dlaczego?

Raz, że problemy Condomi zaczęły się przed uruchomieniem całej zdolności produkcyjnej fabryki, która jest szacowna na 600-700 mln sztuk rocznie. W rzeczywistości nigdy nie wyprodukowano tylu prezerwatyw, by można było zejść z ceną poniżej poziomu produktów chińskich. Poza tym nawet gdyby wyprodukowano taką ilość, to jeszcze trzeba by było poczekać 100-120 dni na zapłatę. By pozwolić sobie na taki termin płatności, który jest normą w przypadku instytucji międzynarodowych, Condomi musiałoby być w dobrej kondycji finansowej. A tak nie było. Firma wygrała kilka przetargów na dostawę ogromnej liczby prezerwatyw ale musiała się wycofać.

Condomi zainwestowało też w firmy medialne i internetowe. Czy to był dobry interes?

Reklama
Reklama

Decyzje zakupu firm internetowych zostały podjęte kilka lat temu, w czasie zachwytu nad nowymi technologiami. Choć sporo w nie zainwestowano, spółki przynosiły straty. Sprzedano je również ze stratą. Jedyną dobrą inwestycją Condomi był zakup akcji Unimilu. Z powodu nieudanych transakcji i błędów w prowadzeniu biznesu powstał ogromny dług 37 mln euro. Zarząd Condomi nie potrafił znaleźć wyjścia z coraz trudniejszej sytuacji.

Kiedy odbyło się ostatnie walne zgromadzenie akcjonariuszy Condomi?

Walne Zgromadzenie Condomi nie było zwoływane przez dwa lata. Spółka nie publikuje też zaudytowanych wyników. BaFin, niemiecki odpowiednik Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, mógłby oczywiście na spółkę nałożyć karę. Tyle, że nie wiadomo, czy przyniosłaby oczekiwany skutek. Jak ktoś nie ma pieniędzy, to ukaranie go grzywną nie jest celowe. Zastosowanie innych środków, np. wycofanie z obrotu publicznego, uderzyłoby z kolei w niewinnych, drobnych akcjonariuszy, którzy mają 60% akcji spółki.

Czy to znaczy, że Condomi w ogóle nie ma audytora?

Ma. Wyniki spółki są sprawdzane. Tyle tylko, że nie są publikowane raporty.

Reklama
Reklama

Czy planuje Pan zmianę zarządu niemieckiej spółki?

Na pewno będą potrzebne zmiany personalne.

Zarząd niemieckiej firmy zostanie uzupełniony o Polaków czy Niemców?

Nie wykluczam, że do pracy w Condomi pojedzie ktoś z Polski. Najpierw jednak będziemy chcieli znaleźć fachowców w Niemczech. Byłoby znakomicie, gdyby były to osoby, które mówią również po polsku. To może być bardzo trudne, choć jak się okazuje, nie jest niewykonalne. Znaleźliśmy np. bardzo dobrą, niemiecką kancelarię prawną, gdzie prawnicy mówią po polsku. Są to Ślązacy, którzy w wieku kilkunastu lat wyjechali do Niemiec.Zwracam jednak uwagę, że koszty wynagrodzeń menedżerów w Niemczech są znacznie wyższe aniżeli pensje w Polsce. Mając to na uwadze, chcemy zaproponować nowym akcjonariuszom wprowadzenie programu opcji menedżerskich, który pozwoliłby na przyciągnięcie wysokiej klasy specjalistów, nie wpływając jednocześnie na rachunek wyników spółki.

Jaką pewność mają inwestorzy, którzy zapiszą się na nową emisję akcji Unimilu, że transakcja przejęcia Condomi dojdzie do skutku?

Reklama
Reklama

To jest zapewnione. Nie jest tak, że mówimy inwestorom: dajcie nam pieniądze, a my spróbujemy przejąć Condomi. Do tej pory udało nam się podpisać umowy z siedmioma bankami, które są wierzycielami Condomi. Rozmowy były bardzo długie i trudne. Ostatnie negocjacje prowadzone przez 12 osób trwały non stop 72 godziny. Później doszły rozmowy z akcjonariuszami Condomi i zarządem niemieckiej spółki. Z nimi też podpisaliśmy stosowne umowy, które wejdą w życie w jednym czasie. W praktyce przejęcie kontroli nad Condomi nastąpi po przelaniu na konto siedmiu banków 16 mln euro. Wtedy bowiem automatycznie zostaniemy wierzycielami niemieckiej firmy. W tym samym czasie przelejemy 1,5 mln euro, których zabezpieczeniem jest opcja na 39,96-proc. pakiet akcji.

Do czasu skorzystania z opcji głosy z prawie 40-proc. pakietu akcji będą wykonywali panowie Goethe i de Courbiere?

Tak. Dotychczas ważne decyzje były uzgadniane z bankami jako głównymi wierzycielami. Teraz będą one uzgadniane z Unimilem. Poza tym, za jakiś czas możemy zrealizować opcję, czyli zamienić je na akcje niemieckiej spółki. Będziemy to robić stopniowo, m.in. po to, żeby uniknąć konieczności ogłaszania wezwania.

Pieniądze, jakie Unimil uzyska z emisji akcji, mogłyby zostać przeznaczone na inne cele niż przejęcie Condomi. Np. można byłoby próbować przejąć kontrakty tej spółki na sprzedaż prezerwatyw do sieci detalicznych.

Przejmując Condomi przejmujemy istniejącą sieć sprzedaży. Są to olbrzymie kontrakty w Europie i w USA. Tu mamy gwarantowany wynik. Nie musimy się zastanawiać, czy np. kampania reklamowa będzie skuteczna, czy nie. Przejmujemy konkretne rozwiązania i "gotową" sprzedaż, przy minimalnym ryzyku.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama