Obecna sytuacja na giełdzie do złudzenia przypomina tę sprzed kilku miesięcy, kiedy WIG20 falował wokół 1700 punktów, dając w łatwy sposób zarobić inwestorom grającym na krótkich futures. Widać "gołym okiem", że rynek jest kontrolowany przez kupujących i jeżeli tylko zechcą, "pociąg" może nagle ruszyć. Pytanie, kiedy się tak stanie, pozostaje otwarte. Choć ceny większości akcji pomału zyskują na wartości, co doprowadziło WIG do historycznych wartości, to jednak rynek często koryguje się. Takie falowanie powinno utrzymać się do debiutu PKO BP, na który (z uwagi na dużą redukcję) szykuje się większość instytucji.
Ciągle trwają poszukiwania liderów wzrostu, stąd duże przetasowania na PKN, KGHM i TP. Szczególnie ta ostatnia spółka stała się ulubieńcem dużych graczy po publikacji bardzo dobrych wyników finansowych. Duże obroty na wzroście dają nadzieję na dalszą zwyżkę kursu telekomu, co z pewnością w przyszłości pomoże WIG20.
Zagraniczni analitycy zauważyli większą możliwość zarobku na naszej giełdzie niż na giełdach zachodnich, co zdaje się potwierdzać raport brytyjskiego HSBC, podwyższający ocenę polskich akcji do "przeważaj". Wygląda na to, że kierunek - Europa Środkowa - został obrany. Poprawa płynności naszej giełdy to kolejny atut, by inwestować u nas, więc debiut PKO PB powinien dodatkowo przyciągnąć duży kapitał zachodni. Szczególnie po ostatnich zmianach w transzach dokonanych przez ministra skarbu.
Swoją drogą w życiu nie widziałem takiej prywatyzacji, gdzie Skarb Państwa chce sprzedać 30% ogólnej liczby akcji (wg prospektu), a sprzedaje o wiele więcej, wykorzystując duże zainteresowanie ofertą. Dobrze, że takiego zagrania nie stosują prywatne firmy chcące wejść na giełdę, bo mogłoby się nagle okazać, że kupilibyśmy nie tylko za swoje środki, ale na przykład kredytowe.
Zwróć uwagę: