Cena złota w Londynie zmieniła się wczoraj nieznacznie, natomiast w Nowym Jorku kontrakty z dostawą w grudniu zdrożały o 5,7 USD. Ich kurs sięgnął w pewnym momencie nawet 434 USD, poziomu najwyższego od grudnia 1988 r. Niemal wszyscy uczestnicy i analitycy tego rynku są zgodni co do tego, że w najbliższych miesiącach złoto może drożeć, gdyż po reelekcji George'a W. Busha należy spodziewać się wzrostu deficytu budżetowego USA, a to spowoduje dalsze osłabianie się kursu dolara. Wczoraj po południu za euro płacono w Londynie 1,2869 USD w porównaniu z 1,2821 na środowym zamknięciu.

Słabszy dolar sprawia, że wyrażane w nim ceny złota stają się niższe dla posiadaczy innych walut. Wzrasta też popyt na ten kruszec, traktowany jako inwestycja zabezpieczająca przed spadkiem wartości amerykańskich aktywów. Firma Randgold Resources prognozuje, że w najbliższych 12 miesiącach cena złota będzie kształtowała się między 400 i 450 USD za uncję, ale raczej bliżej górnej granicy tych widełek, właśnie z powodu słabnięcia dolara. Fundusze hedgingowe od sześciu tygodni kupują więcej, niż sprzedają kontraktów na złoto, w obawie, że drożejąca ropa zwiększy inflację.

Kontrakty terminowe na złoto z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex zdrożały wczoraj o 1,3%, do 431,1 USD za uncję. Za złotem poszły też inne metale szlachetne. Srebro zdrożało w Londynie o 0,7%, do 7,2 USD za uncję, platyna o 1,5%, do 841 USD, a pallad o 1,2%, do 212 USD.