Reklama

Kura znosząca złote jaja

Publikacja: 06.11.2004 07:45

Jestem akcjonariuszem Drugiego NFI i NFI Progress. Postanowiłem włączyć się do dyskusji PARKIETU w sprawie,,skandalicznej transakcji na NFI".

Zgadzam się z autorem artykułu ,,Promocyjna wyprzedaż akcji", natomiast zdecydowanie nie z autorem artykułu ,,Czy PZU mógł więcej zarobić".

Autor artykułu broniącego PZU dziwi się, że Andrzej Kosiński ponad pół roku temu niżej wyceniał godziwą wartość omawianych funduszy. Przez ten okres omawiane fundusze generowały zyski, a także osiągnęły korzyści z tego, że w wezwaniu kupiły akcje poniżej wartości księgowej, a następnie umorzyły je. Opublikowały skład swoich portfeli, przez co dokładniej można było oszacować ich wartość.

PZU sprzedając (lub nie) "akcje krosowe" w czasie kolejnych wezwań, mógłby kontrolować sytuację i nie dopuszczać do utraty kontroli nad funduszami. Pierwsze wezwanie mogłoby być po niskiej cenie, w celu podniesienia wartości księgowej na akcję i zwiększenia procentowego udziału PZU w funduszach.

Trzy omawiane w artykułach fundusze mają już zgodę KPWiG na skup 30% swoich akcji i to tylko w tym jednym wezwaniu można byłoby dokonać redystrybucji gotówki do akcjonariuszy (oferując w wezwaniu cenę wynikającą z podzielenia tej gotówki przez liczbę akcji zaplanowanych do skupienia). Byłaby to suma znacznie wyższa od ceny giełdowej. Tak zrobił NFI Piast.

Reklama
Reklama

Gdyby przedtem wszystkie płynne aktywa, w tym część spółek giełdowych, zamienić na gotówkę, to po takim wezwaniu PZU dostałoby dużo więcej pieniędzy niż od CA IB, pozostając dalej akcjonariuszem NFI. Nie mam wątpliwości, że PZU zrobił zły interes.

Te mało płynne aktywa, które by pozostały, mogą mieć dużą wartość. W księgach funduszu często jest ona wyzerowana, co wcale nie oznacza, że aktywa są nic nie warte. Dla przykładu, akcje gdańskiej Rafinerii Lotos (NFI Progress) są bardzo poszukiwane i wyceniane przez wolny rynek kilkakrotnie wyżej, niż ich wartość księgowa podana przez NFI.

Wraz ze sprzedażą udziałów PZU sprzedał również firmę zarządzającą (podobno za cenę jej aktywów). Firma ta to "kura znosząca złote jaja" - za zarządzanie trzema funduszami otrzymuje 15 mln zł. To bardzo dużo - nie mają one spółek, gdzie konieczny byłby nadzór właścicielski. Mając mały procent udziałów, nie można brać udziału w nadzorze (robią to inni, więksi udziałowcy). Lokowanie pieniędzy w obligacje i bony skarbowe oraz wyprzedaż resztek akcji spółek to dużo za mało, jak na takie wynagrodzenie. Z punktu widzenia drobnych akcjonariuszy firma zarządzająca jest obciążeniem (według mnie, jest niepotrzebna), które negatywnie wpływa na cenę akcji funduszy. Tu można znaleźć odpowiedź, dlaczego rynek tak wycenia NFI. Nie wiadomo, czy dominujący udziałowiec - PZU - nie zagłosuje w przyszłości za przedłużeniem jej działalności. Dla PZU - właściciela - firma zarządzająca jest generującą dla niego dochód cenną wartością. Tym bardziej dziwi cena, za jaką pozbywa się on trzech funduszy.

Sumując, zgadzam się z Andrzejem Kosińskim, że PZU dokonał skandalicznej transakcji na NFI.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama