Nasz (?) wesoły zbiór reprezentantów narodu, zasiadający przy ulicy Wiejskiej w Warszawie, przyjął wczoraj uchwałę, w której oznajmił, że najwłaściwszą formą sprzedaży Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych jest oferta publiczna. Kilkanaście dni wcześniej tenże sam zbiór reprezentantów narodu zaproponował uchwałę, w której nie wyrażał zgody na sprzedaż WSiP, ale co tam... Piątkowa uchwała (opowiedziało się za nią 251 posłów, 148 było przeciw, wstrzymała się jedna osoba) jest jednak o tyle kuriozalna, że Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (85% wszystkich walorów spółki) zostały przez resort skarbu wystawione na sprzedaż już w październiku. Więcej, niewdzięczny naród nie czekając na uchwałę reprezentantów narodu kupił, akcje wydawnictwa. Zresztą kupił to mało powiedziane. Zainteresowanie było tak ogromne, że redukcja zapisów w transzy dla inwestorów indywidualnych wyniosła 91%. 3 listopada akcje WSiP zadebiutowały na warszawskiej giełdzie. Trzy dni później większość reprezentantów narodu przyjęła to do wiadomości. Mniejszość nie.