Wczorajsza sesja była czwartą z rzędu, na której poziom zamknięcia był niższy od poziomu otwarcia. To już zaczyna być poważny ruch. Nie znaczy to jeszcze wodospadu, ale trzeba o tej podaży pamiętać. To już nie jest rynek byka. Wczorajsza sesja mogła być sesją odbicia, ale nie była. Po trzech ciężkich dniach dla byków nadszedł czwarty. Notowania w sumie były spokojne, tak jak można było oczekiwać, ale zamiast ruchu w bok mieliśmy powolny spadek cen. Kontrakty w czasie pierwszej godziny notowań próbowały rosnąć, ale już po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym kierunek był tylko spadkowy. W czasie całej sesji nie można było zauważyć żadnej poważniejszej próby odbicia.

Mamy za sobą cztery sesje spadków. Przebita została średnia krocząca. Wczorajszy spadek zatrzymał się na linii trendu łączącej dołek z połowy sierpnia oraz dołki z drugiej połowy października. Można przypuszczać, że linia ta okaże się dobrym wsparciem także i na dzisiejszej sesji. Dziś czas na odbicie. Być może w ramach tego odbicia ponownie przebijemy średnią kroczącą, ale nie ma się tym co przejmować. Od kilku tygodni jesteśmy właściwie w trendzie bocznym. Wskazania średniej są teraz mało istotne.

Warto przyglądać się wspomnianej linii trendu. Sama w sobie nie jest może kluczowym wsparciem, ale jej przebicie przyspieszyłoby dojście do poziomu, który kluczowym można już nazwać. Chodzi o dołek z 18 października. Jest to poziom wybicia z formacji podwójnego szczytu. Na razie hipotetycznej, ale gdyby ceny spadły pod poziom 1765 pkt, to już można byłoby mówić o formacji faktycznej. Byłby to poważny sygnał sprzedaży, i to na dłużej niż kilka dni. To nie jest jednak jeszcze perspektywa na dzisiejszą sesję. Dziś zapowiada się walka na linii trendu wzrostowego.