Przewidywania, zakładające dalszą aprecjację złotego, mają charakter ekspercki. Ekonometria nie radzi sobie z prognozowaniem kursów walutowych. Oceny, że złoty będzie się umacniał, biorą się stąd, że deficyt obrotów bieżących jest stosunkowo mały i rynki spodziewają się, że nadal tak będzie. Zakłada się, że deficyt w handlu zagranicznym będzie nadal mniejszy niż napływ kapitały zagranicznego, co będzie powodowało dalszą apChodziło mi to, czy nie dojdzie do takiej sytuacji, gdy rząd będzie prosić o obniżkę stóp procentowych, aby polepszyć sytuację eksporterów i pomóc gospodarce, bo złoty będzie bardzo silny?
To, co pan mówi, to jest tylko analiza scenariuszowa, której prawdopodobieństwa nie jesteśmy w stanie oszacować. Nie jestem zwolennikiem dyskutowania tylko o jednym z możliwych scenariuszy, ponieważ opinia publiczna może to odebrać, że mówimy o czymś, co się zdarzy, a obaj wiemy, że nie wiemy, czy tak właśnie będzie. Odpowiadając zaś na pana pytanie, mogę powołać się na założenia polityki pieniężnej i wrześniową decyzję RPP, by wykazać, że RPP bierze pod uwagę zmiany kursu złotego. Nie znaczy to jednak, że MCI (monetary conditions index) jest celem operacyjnym polityki pieniężnej. Jest tylko jednym z indykatorów, które bierzemy pod uwagę. Symptomatyczne jest zresztą, że obserwujemy zmiany kilku różnie skonstruowanych wskaźników MCI. Na początku lat 90. niektóre kraje próbowały stosować MCI jako cel operacyjny polityki pieniężnej, ale z tego zrezygnowano. Wadą MCI są trudności przydania właściwych wag...
Tego, czy wybrać przede wszystkim inflację czy kurs?
Nie - chodzi o wagi, jakie przydaje się zmianom kursu walutowego i stopy procentowej.
Czyli chodzi np. o doświadczenia Węgier, które chciały i utrzymywać odpowiedni kurs, i stabilizować inflację, i nie tak dawno się z tego wycofały?