Zgodnie z wyliczeniami Ministerstwa Finansów, gdyby 50-proc. stawka PIT obowiązywała w 2003 roku, objęłaby ok. 4 tys. podatników. Dzięki nim do budżetu wpłynęłoby o 240 mln zł więcej, niż faktycznie ściągnięto. Posłowie oparli się na tym wyliczeniu i założyli, że w 2005 roku wpływy z 50-proc. stawki sięgną właśnie 240 mln zł.
Dodatkowe 126,1 mln zł
Dzielenia tych pieniędzy nie chciał poseł Rafał Zagórny z PO. - Wniosek jest niekonstytucyjny, ponieważ zwiększa deficyt - argumentował. - Fachowcy spodziewają się, że ta stawka nie tylko nie zwiększy, ale nawet spowoduje spadek wpływów budżetowych. O tym mówili nawet przedstawiciele Ministerstwa Finansów - wyjaśniał.
- Gdybyśmy tak rozumowali, wszystkie dochody państwa byłyby palcem po wodzie pisane - ripostował Marek Wagner z SLD. Ostatecznie komisja podzieliła 126,1 mln zł (reszta z 240 mln zł, zgodnie z ustawą, miałaby trafić do samorządów terytorialnych). Postanowiła, że 103,1 mln zł przeznaczy na pomoc stypendialną dla uczniów i studentów, 15 mln zł ma powiększyć wydatki na więziennictwo, a po 4 mln zł zasili szpitale kliniczne oraz wyższe szkoły zawodowe. Upadł m.in. pomysł, aby część tych pieniędzy przeznaczyć na budowę lotniska pod Bydgoszczą.
Komisja nie zgodziła się, żeby głosowano jakiekolwiek poprawki, zmniejszające rezerwę ogólną Rady Ministrów, zmienione natomiast może być przeznaczenie pieniędzy z rezerwy na finansowanie zadłużenia zagranicznego i krajowego. Za tym rozwiązaniem, poza posłami lewicy, głosowali m.in. parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. - Właśnie daliście SLD pieniądze na dodatki dla emerytów - powiedział im zaraz po głosowaniu poseł Zagórny. Poprawka SLD faktycznie zakłada, że 1,3 mld zł na dodatki dla najuboższych emerytów i rencistów ma pochodzić z pieniędzy przeznaczonych pierwotnie na obsługę zadłużenia. Komisja zajmie się nim prawdopodobnie w środę.