Berlusconi już w 2001 r. zapowiadał obniżenie podatków, co miało zwiększyć wydatki konsumpcyjne i tym samym przyczynić się do ożywienia gospodarczego. Przez trzy lata nic nie wyszło z tych obietnic. W drugim kwartale jedynie eksport zapobiegł spadkowi PKB, gdyż popyt gospodarstw domowych gwałtownie się zmniejszył. Komisja Europejska prognozuje dla włoskiej gospodarki 1,3-proc. tempo wzrostu w tym roku, po stagnacji w dwóch minionych latach.
Partie koalicyjne zgadzają się na obniżki podatków, ale dla rodzin mniej zarabiających i dla firm, zwłaszcza w południowych Włoszech. Sojusz Narodowy zablokował w maju plan Berlusconiego redukcji podatków dla najbogatszych, a Unia Chrześcijańskich Demokratów w lipcu zagroziła opuszczeniem koalicji, jeśli Berlusconi nie zmniejszy rozmiarów redukcji.
Premier nalega na ograniczenie liczby stawek podatkowych do trzech z obecnych pięciu, przy czym najwyższa wynosiłaby 39%, a nie 45%. Koalicjanci upierają się przy zostawieniu czwartej stawki dla najbogatszych w wysokości 42%.
Bloomberg