Wczorajsza sesja to zapewne spora ulga dla posiadaczy długich pozycji. Po czterech sesjach spadków mamy w końcu wzrost. I to jaki! Od minimum do maksimum wczorajszych notowań można wykreślić odcinek 45 pkt. To robi wrażenie. Zakończenie notowań bliskie maksimum też należy odebrać pozytywnie. Wydaje się, że wszystko jest w porządku.
Zaczęliśmy wczorajsze notowania blisko zamknięcia z poniedziałku. Ceny początkowo rosły, ale bez większego entuzjazmu. Wszyscy pamiętali, że i w poniedziałek ceny rosły w pierwszej godzinie notowań. Później było już znacznie gorzej. Można się więc było obawiać, że tak będzie również tym razem. Tuż po rozpoczęciu notowań na rynku akcji rynek osłabł, ale tylko na krótką chwilę. Ok. 11.00 pojawił się pierwszy strzał popytu na rynku akcji. Od tej chwili było już tylko lepiej. Wprawdzie w południe przewaga kupujących nie była znacząca, ale później z każdą chwilą rosła. W ostatniej godzinie była już miażdżąca. Kursy rosły niemal bez przerwy. Widać było duży optymizm.
Mamy więc sesję odreagowania ostatnich spadków cen. Skala tego odreagowania jest duża. Nie chodzi o to, że ceny zaszły tak wysoko, bo być może zajdą jeszcze wyżej. Zaskakujące jest to, że dokonało się to w czasie jednej sesji. Warto zwrócić uwagę na ciekawy fakt. W końcówce sesji wzrost wartości indeksu to w dużej mierze zasługa zleceń koszykowych. To trochę burzy radosny nastrój byków. A jeśli wczorajszy wyskok miał na celu jedynie sztucznie nadmuchać ceny?
To jednak będziemy wiedzieć dopiero dziś. Ostrożność jest wskazana. Takie emocjonalne rajdy nie wróżą niczego dobrego. Fakt, linia trendu wzrostowego zdała egzamin i zatrzymała spadek cen, ale czy to jest wystarczającym powodem do szaleńczych zakupów? Wygląda, że wielu graczom to wystarczyło.