W latach 2005-2007 firma zamierza wydać na inwestycje 85 mln zł. Z tego 50 mln chce pozyskać z oferty publicznej. To pozwala szacować cenę emisyjną nowych akcji na około 7,8 zł. Pieniądze od inwestorów spółka przeznaczy, po połowie, na rozbudowę sieci sprzedaży i zasilenie kapitału obrotowego.
CCC chce sprzedać 6,4 mln nowych akcji, a dwaj najwięksi udziałowcy - prezes Dariusz Miłek (kontroluje 3/4 kapitału) i Leszek Gaczorek - część swoich (1,6 mln, czyli 5% aktualnego kapitału, dzielącego się na 32 mln papierów). Dotychczasowi akcjonariusze (przede wszystkim 7 osób z kadry menedżerskiej) zachowają pełną kontrolę (jeśli subskrypcja się powiedzie, w wolnym obrocie będzie 21% walorów przedsiębiorstwa). Nie licząc oferty, przez 18 miesięcy nie zamierzają zmniejszać zaangażowania. Spółka oferuje 1 mln papierów drobnym graczom, a 7 mln - instytucjom (istnieje możliwość przesunięć między transzami). Drobni gracze będą składać zapisy po maksymalnej cenie z ustalonego wcześniej przedziału. Ostateczna cena będzie uzależniona od rezultatów book-buildingu.
CCC, jak zapowiada prezes, zamierza w grudniu pojawić się na parkiecie.
W 2002 r. grupa CCC zarobiła 1,75 mln zł, przy przychodach w wysokości 291 mln zł. W ubiegłym roku było to odpowiednio 10,76 mln zł i 246 mln zł. Skąd ten skok zysku? - To był normalny wynik. 2002 rok był wyjątkowo słaby - mówi prezes. Spółka nie ujawnia prognoz na ten rok. - Podamy je w raporcie bieżącym - mówi Mariusz Gnych, członek zarządu CCC.
Po trzech kwartałach 2004 r. firma ma 14,8 mln zł zysku i 197 mln zł przychodów. - Od 2005 roku (czyli de facto w 2006 r. - red.) zamierzamy się dzielić zyskiem, przeznaczając na dywidendę do 25% zarobku - deklaruje M. Gnych.