- Ci pracownicy banków inwestycyjnych, którzy liczą na wyższe premie niż przed rokiem, mogą się srogo rozczarować - ostrzega Ai dan Kennedy, szef działu analiz z Armstrong International. - Także przyszły rok raczej nie będzie dobry pod tym względem - dodaje. Główny powód tego, że bankowcy nie mogą liczyć na wzrost dodatkowych wynagrodzeń, to słabsze wyniki banków inwestycyjnych. Szwajcarscy potentaci, UBS i Credit Suisse, oraz Deutsche Bank odnotowali w III kwartale spadek przychodów w pionach bankowości inwestycyjnej w stosunku do wyników z poprzednich trzech miesięcy.

Nie wszyscy pracownicy muszą się jednak obawiać o wysokość premii. Według szacunków Armstronga, o 30% wyższe wynagrodzenie powinny otrzymać te osoby, które specjalizują się w rynkach derywatów czy hedgingu. W tych segmentach banki inwestycyjne notowały bowiem lepsze wyniki. Ale bankowcy odpowiedzialni za gwarantowanie emisji akcji lub obligacji muszą spodziewać się ok. 20-proc. obniżki bonusów. - Jednak nikt nie może liczyć na jakiś bardzo duży wzrost premii. Takie nadzieje można było mieć na początku roku, gdy wyniki banków inwestycyjnych były rewelacyjne. Drugie półrocze jednak rozczarowało - mówi Jason Kennedy z firmy rekrutacyjnej Kennedy Associates. - Dla wielu pracowników banków inwestycyjnych premie są najistotniejszym elementem wynagrodzeń, często przewyższającym podstawowe pensje - dodaje

Raport firmy Armstrong nie podaje, jak wysokich premii mogą spodziewać się poszczególni pracownicy banków inwestycyjnych w Europie. Dość nieprecyzyjnie szacuje tylko wysokość premii osób na szczeblach dyrektorów zarządzających. Mogą oni liczyć dodatkowo na 500 tysięcy - 3 miliony dolarów.

Wolniejszy wzrost premii to nie tylko problem bankowców z Europy. Stowarzyszenie amerykańskich maklerów (SIA), jedna z najbardziej znanych instytucji na Wall Street, szacuje, że premie w bankowości inwestycyjnej za Atlantykiem wzrosną w tym roku o 8%. To bardzo słaby wynik zważywszy na to, że w 2003 r. zwiększyły się aż o 25%.

Bloomberg