Reklama

S&P 500 - 1180 pkt i co dalej?

Trzeci kolejny tydzień amerykańskie parkiety zakończyły na plusie, choć - poza wciąż spadającymi cenami ropy naftowej - niewiele sprzyjało kupującym. Rentowność obligacji znów zaczęła wyraźnie rosnąć, dolar nie miał sił podnieść się po wyprzedaży z poprzedniego tygodnia, a dane dotyczące stanu gospodarki USA też nie były zachwycające.

Publikacja: 13.11.2004 07:05

Przez pierwsze trzy dni minionego tygodnia wydawało się, że pokonanie przez S&P 500 szczytu z I kwartału tego roku wyczerpało potencjał popytu. Pomimo podejmowanych prób dalszego wzrostu ostatecznie notowania kończyły się wciąż w pobliżu 1160 pkt. Dopiero czwartkowa sesja przyniosła wyraźną zwyżkę. Niestety, towarzyszyła jej niska aktywność inwestorów, co jest sygnałem ostrzegawczym. Jednocześnie czwartek pokazał pozytywne nastawienie inwestorów do akcji, bo tak trzeba interpretować wzrost indeksów po mało istotnej, z punktu widzenia rynków finansowych, informacji o śmierci Jasera Arafata. Stwarza ona szansę na poprawę sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale trudno trwającą w tym roku zwyżkę ceny ropy naftowej wiązać głównie z niepokojami w tej części świata.

Chiny zwalniają?

Bardziej racjonalnym wytłumaczeniem dla taniejącej ropy są wiadomości płynące z Chin. W październiku mocno wyhamowała inflacja, co może być oznaką stopniowego ochładzania się koniunktury w tamtejszej gospodarce. Równocześnie roczny wskaźnik zmiany cen producentów po raz kolejny zwiększył się i wyniósł 8,4%. Od 12 miesięcy ani razu nie obniżył się, co pokazuje utrzymującą się presję inflacyjną ze strony cen surowców i energii. Zauważmy, że pomimo ostatniej obniżki ceny ropy o ok. 7 USD na baryłce, średnia cena za ostatnie 12 miesięcy wciąż się zwiększa i wynosi aktualnie 36,45 USD, czyli 28% więcej niż na początku tego roku i ponad 5% więcej niż miesiąc temu.

Kolejna fala wyprzedaży dolara, która sprowadziła jego wartość w odniesieniu do głównych walut światowych do najniższego poziomu od 9 lat, sprzyja podtrzymaniu wysokich cen na rynkach towarowych. Jedna z głównych przyczyn słabości amerykańskiego pieniądza - deficyt w handlu zagranicznym - wciąż narasta. Przez ostatni rok zwiększał się przeciętnie o 47,5 mld USD miesięcznie. Do tej pory spora część specjalistów zakładała, że deprecjacja dolara z lat 2002-2003 będzie wystarczająca, by powstrzymać narastanie nierównowagi. Teraz nie jest już tego taka pewna. Dlatego nawet zrównanie się poziomu stóp procentowych w Eurolandzie i Stanach Zjednoczonych nie zachęciło do kupowania dolarów. Wydaje się, że wchodzimy w taki okres, kiedy wszyscy są przekonani co do konieczności dalszego osłabienia waluty USA. Na nowo powraca dyskusja, czy amerykańska administracja będzie prowadzić otwartą politykę słabego dolara, czy tylko sprzyjać obniżaniu się jego wartości. Zaczyna się mówić o próbach nacisków na władze państw azjatyckich, by zrezygnowały z przeciwdziałania wzmacnianiu własnych walut. Widać więc, że rozwiązywanie problemu amerykańskiego deficytu handlowego za pomocą relacji kursowych może się odbyć kosztem innych krajów. Skutki mocnego euro oraz jena odczuwają gospodarki europejskie i japońska, co pokazały dane o dynamice PKB w III kwartale. Czy samo osłabienie dolara wystarczy? Może się okazać, że nie, a do redukcji deficytu dojdzie dopiero wraz ze spowolnieniem gospodarki USA. W rezultacie import do tego kraju byłby mniejszy.

Większa konkurencyjność

Reklama
Reklama

firm z USA

Z punktu widzenia amerykańskich rynków giełdowych osłabienie dolara nie da się jednoznacznie zinterpretować. W przeszłości najczęściej falom wyprzedaży waluty USA towarzyszył spadek notowań akcji. Jednak obecnie głównym źródłem popytu na amerykańskie papiery są tamtejsze fundusze inwestycyjne, a napływ kapitału z zagranicy jest obecnie znikomy. W tym roku inwestorzy spoza Stanów Zjednoczonych częściej stoją po stronie sprzedających niż nabywców. Perspektywa dalszego spadku wartości dolara może więc przyspieszyć ich decyzje o opuszczaniu parkietów w USA.

Pytanie, czy będzie to racjonalna decyzja? Tańszy dolar to bardziej konkurencyjne towary produkowane przez amerykańskie przedsiębiorstwa i wyższe marże eksporterów. Z punktu widzenia zysków mogłoby to przeciwdziałać niekorzystnemu wpływowi wysokich cen paliw i innych nośników energii na poziom wydatków konsumenckich. Jednocześnie aprecjacja walut krajów będących największymi odbiorcami amerykańskiego eksportu (Kanada, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Korea Południowa) wpłynie negatywnie na tempo ich rozwoju. Od natężenia obu zjawisk będzie zależeć ostateczny efekt spadku notowań dolara.

Ma on znaczenie z jeszcze jednego powodu. Sprzyja wzrostowi inflacji. Według prognoz analityków ceny w październiku podniosły się o 3% w skali rocznej wobec 2,5% we wrześniu. To oznacza powrót dynamiki w okolice trzyletniego maksimum i wywiera presję na Fed, by dalej podnosił stopy procentowe. Takie przekonanie winduje z powrotem rentowność obligacji w górę, szkodząc w ten sposób akcjom. Widoczna na wykresie zyskowności 10-letnich papierów formacja podwójnego dna każe spodziewać się jej dotarcia przynajmniej do 4,52%, z 4,25% obecnie i poniżej 4% w drugiej połowie października. W efekcie w najbliższych dniach znów pojawi się presja na spadek cen walorów z sektora finansowego, który ma największe znaczenie dla kierunku zmian S&P 500.

W takich warunkach przekroczenie przez niego oporu w strefie 1173-1180 pkt, wyznaczonego przez szczyty z przełomu 2001 i 2002 r. oraz 61,8-proc. zniesienie bessy, rozpoczętej w 2000 r., wydaje się mało prawdopodobne. Raczej należy spodziewać się zwrotu notowań na tym poziomie i powrotu indeksu poniżej szczytów z I kwartału tego roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama