W szalonym tempie Chiny rozwijają się już od ponad dwudziestu lat, od samego początku transformacji, za której ojca uchodzi Deng Xiaoping. W tym czasie ich produkt krajowy zwiększył się siedmiokrotnie. W tej chwili są szóstą potęgą gospodarczą na świecie. Pod względem produkcji przemysłu ustępują tylko Stanom Zjednoczonym. Do końca roku prawdopodobnie wysuną się na trzecie miejsce w klasyfikacji największych eksporterów - za USA i Niemcami.
"W ciągu dekady będzie to prawdopodobnie największy na świecie importer i eksporter, a pewnego dnia Chiny mogą prześcignąć Amerykę pod względem wielkości gospodarki" - napisał niedawno "The Economist". O tym, jak bardzo wzrosło znaczenie Chin dla gospodarki świata, świadczy choćby fakt, że niedawno po raz pierwszy zostały zaproszone na obrady grupy G-7, siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw globu.
Wielkie schładzanie...
Od kilku lat Chiny rozwijają się coraz szybciej. W zeszłym roku tempo rozwoju wyniosło 9,3% i było najwyższe od 1996 roku. Wzrost napędziły głównie nowe inwestycje, które - według szacunków MFW - wzrosły o 20% i zwiększyły udział w PKB do 44%. W tym roku, zdaniem ekonomistów, tempo rozwoju gospodarczego za Wielkim Murem będzie podobne do zeszłorocznego. Dopiero przyszły rok ma przynieść spowolnienie do 7,5-8,5%.
Chiny wiosną tego roku wcisnęły gospodarce hamulec, żeby uniknąć jej przegrzania i kryzysu na miarę obserwowanego w całej Azji w 1997 r. Rząd wprowadził ograniczenia w udzielaniu kredytów niektórym, przeinwestowanym branżom. Kurek z pieniędzmi zakręcono m.in. budownictwu, przemysłowi stalowemu i motoryzacji. Wprowadzono ściślejszą kontrolę zagospodarowania przestrzeni. Ale na tym nie koniec. Zeszły miesiąc przyniósł pierwszą od dziewięciu lat podwyżkę chińskich stóp procentowych. Przy okazji zniknął górny limit oprocentowania, przez co koszty kredytu będą mogły być w większym stopniu regulowane przez rynek. Rząd zapowiedział też, że od przyszłego roku zacznie ciąć wydatki publiczne przeznaczone na inwestycje. Co prawda z budżetu centralnego na drogi, mosty i inną infrastrukturę idzie w tym roku tylko ok. 4% więcej pieniędzy niż w zeszłym, ale licząc wydatki władz lokalnych i firm kontrolowanych przez państwo, dynamika ta sięga aż 26%.