Reklama

Nerwowość w cuglach

Z Ryszardem Krauze, prezesem Prokomu Software rozmawiają Dariusz Wolak i Krzysztof Stępień

Publikacja: 16.11.2004 06:44

Jak ocenia Pan obecne notowania Prokomu? Inwestorzy chyba utracili wiarę w spółkę, bo wyprzedają jej akcje...

Nie sądzę, aby określenie "utracili wiarę" było adekwatne do stanu rzeczy. Rynek po prostu rządzi się swoimi prawami. Przyznaję, że Prokom przeżywa trudniejszy okres. Opóźnia się realizacja offsetu i innych zawartych kontraktów, przez co nasze wyniki są słabsze. Dla inwestorów grających krótkoterminowo może to być sygnał, żeby sprzedawać akcje i odkupić je nieco taniej.

Czy zła karta ma szanse wkrótce się odwrócić?

Niektóre z dużych zleceń mają spore szanse już niebawem się urzeczywistnić. Mam na myśli np. Tetrę. Bez najmniejszej nerwowości oczekujemy chwili, kiedy kontrakty zaczną wreszcie przynosić profity. My ze swej strony nie tracimy impetu. Dotyczy to nie tylko ustaleń związanych z offsetem, ale także kontraktu z PZU. Podpisaliśmy już pierwszą umowę wykonawczą z tą instytucją, finalizujemy drugą. Wkrótce przyjdzie czas na następne. Nie zapominajmy jednak, że to klient decyduje o tempie prac. Trzeba się z tym pogodzić, jeśli swoją strategię działania opiera się na dużych zleceniach. Musimy respektować te reguły. Ale czy to powód do niepokoju? Z pewnością nie.

Kiedy zatem Prokom zacznie zbierać owoce przygotowań poczynionych w ostatnich kwartałach?

Reklama
Reklama

Myślę, że rok 2005 będzie tym, w którym Prokom odzyska swoją bezsprzecznie bardzo silną, nie pozostawiającą cienia wątpliwości analitykom i inwestorom pozycję na rynku.

Czyli bieżący rok jest już stracony?

Przyznaję, że nie oczekujemy po nim zbyt wiele jeśli chodzi o nasz wynik finansowy. Jednak jestem przekonany, że ten rok dobrze wykorzystaliśmy na przeprowadzenie porządków w naszej grupie kapitałowej, a także w samym Prokomie. To pewna inwestycja, która przyniesie nam w przyszłości wymierne korzyści.

Jak będzie wyglądać grupa Prokomu za kilka lat?

Rozwój organiczny jest bardzo trudny. Czujemy oddech konkurencji. Dlatego zdecydowaliśmy, że będziemy rozwijać się przez akwizycje. Byliśmy słabi w obsłudze sektora bankowego, dlatego przejęliśmy Softbank. Trochę czasu zajęło nam "poukładanie" tej firmy i opracowanie nowej strategii. Softbank zainwestował w Comp Rzeszów. To bardzo dobry ruch. Pierwsze efekty zmian w Softbanku już są widoczne po wynikach za III kwartał. Myślę, że następny kwartał też będzie niezły.

Drugi obszar, na którym Prokom był słabiej obecny, to telekomunikacja. Aby to zmienić, przejęliśmy w 2002 roku Spina. Spółka łączy się teraz z Telmaksem, który ma z kolei mocną pozycją na perspektywicznym rynku energetycznym.

Reklama
Reklama

Kolejny obszar naszych zainteresowań to czeska spółka PVT. Zarząd, który zastaliśmy na miejscu, obiecywał nam, że kondycja spółki w tym roku wyraźnie się poprawi. Informacje, które do nas dochodzą, a które przecież mają wpływ na wyniki grupy Prokomu, nie są optymistyczne. W pierwszych dniach stycznia ocenimy dokonania zarządu PVT i na ich podstawie wyciągniemy wnioski. Dodatkowo mamy pewien biznesowy pomysł dotyczący PVT. Jest jeszcze za wcześnie, żeby o nim mówić, choć jest on już realizowany. Myślę, że w ciągu trzech, czterech tygodni będziemy gotowi powiedzieć, jakie będą losy tej inwestycji.

A jaki pomysł biznesowy ma Prokom dla Ster-Projektu?

Spodziewałem się tego pytania. Powiem tylko, że mamy już rozwiązanie.

Czy będą to radykalne ruchy?

Nie możemy ingerować w politykę zarządu, bo dysponujemy w Ster-Projekcie tylko 12-proc. pakietem. Nie mamy nawet przedstawiciela w radzie nadzorczej. Umówiliśmy się, że dotychczasowy prezes poprowadzi firmę i kiedy uzna, że nadszedł już czas, aby usiąść razem do stołu i przygotować strategię, to my będziemy gotowi. Myślę, że nadeszła już odpowiednia chwila do rozpoczęcia tego etapu.

Czy Ster-Projekt znajdzie dla siebie jakieś miejsce w grupie Prokomu?

Reklama
Reklama

Nie mogę nic powiedzieć na ten temat. Będziemy gotowi odsłonić karty pod koniec tego roku lub na początku przyszłego. Chcemy szybko uporać się z tym problRozumiem, że cierpliwość się skończyła?

Wystarczy zauważyć, co dzieje się z tą firmą i jak bardzo krytycznie postrzega ją rynek.

A jakie miejsce w grupie Prokomu będzie mieć spółka matka?

Prokom będzie koncentrować się na obsłudze największych i najbardziej złożonych kontraktów. Prokom jest do tych zadań najlepiej przygotowany, skupia najcenniejsze aktywa grupy. Do tego dojdą ewentualnie większe umowy za granicą. Rozważamy dwa, trzy ciekawe projekty w Czechach.

Nie ukrywam także, że rozmawiamy np. z France Telecom, który - doceniając nasze kompetencje - proponuje nam wspólne projekty za granicą.

Reklama
Reklama

To samo twierdzi ComputerLand...

Miejsca i zleceń wystarczy zarówno dla nas, jak i dla naszego konkurenta. My negocjujemy bardzo poważnie z francuskim partnerem. Kto wie, czy już wkrótce rozmowy nie zmaterializują się w postaci pierwszych kontraktów i to na poziomie France Telecom w Paryżu.

Prokom wprowadza Spina na giełdę. Wyczyścił się z aktywów internetowych. Czy planowane są jeszcze jakieś większe zmiany w strukturze grupy?

Raczej nie. Będziemy starali się tak doprecyzować relacje, żeby wokół Prokomu zgrupowane zostały firmy z wyraźniej podzielonymi kompetencjami.

Czy Prokom zamierza też uporządkować relacje z Prokomem Investments (PI)? Inwestorzy od dawna zarzucają spółce, że za wolne środki kupuje obligacje PI. Prokom z kolei kilkakrotnie zapowiadał, że ograniczy inwestycje w te papiery, ale nie przekładało to się na fakty. Czy ten stan będzie trwał?

Reklama
Reklama

Mamy sporo wolnej gotówki, którą musimy gdzieś lokować. Papiery PI są oprocentowane wyżej niż inne instrumenty dostępne na rynku. Czujemy jednak presję rynku, a temat tych inwestycji jest stale podnoszony. Postanowiliśmy zatem, że wyjdziemy naprzeciw oczekiwaniom inwestorów. Myślę, że w tym roku PI zwróci nam 40 mln zł. Do końca września 2005 r. kwota zadłużenia zmniejszy się o 100 mln zł. Dokładny harmonogram jest przygotowywany.

Rynek negatywnie ocenił propozycje zmian w statucie firmy gwarantujące utrzymanie przez Pana dominującej w niej pozycji, mimo mniejszego zaangażowania kapitałowego...

Dlaczego negatywnie?

Bo groziło to dużą podażą akcji z Pana strony.

Jeśli cały czas są chętni, żeby kupować nasze papiery, trudno mówić o ryzyku zwiększenia podaży akcji.

Reklama
Reklama

Ale popyt na nie może się skończyć.

Jeśli wystąpiłaby taka sytuacja, przestałbym sprzedawać akcje.

Co Prokom zrobi z pieniędzmi, które wrócą do spółki, gdy PI wykupi obligacje?

Nie mamy żadnych kapitałowych potrzeb. Nie szykujemy w najbliższym czasie żadnej poważnej akwizycji. Środki trafią na lokaty. Dlatego nie rozumiem tego ciśnienia wokół sprawy naszych inwestycji w papiery PI.

Co Pan rozumie przez stwierdzenie o zaniechaniu akwizycji w najbliższym czasie?

Zawsze mieliśmy w portfelu jakąś spółkę, z którą rozmawialiśmy. W tej chwili portfel jest pusty. No, może poza jednym wyjątkiem. To niewielka niszowa firma z interesującym produktem. Ale ewentualny wydatek, który być może poniesiemy jeszcze w tym roku, nie będzie duży. Nie przewidujemy natomiast żadnej akwizycji w roku 2005.

Czy podobnie myślą spółki zależne?

To zupełnie inna historia. Na pewno Softbank myśli o 2-3 akwizycjach. Podobne plany przed Spinem, gdy tylko dokończy fuzję z Telmaksem.

A plany ekspansji zagranicznej?

Chcemy mocno postawić na rozwijanie usług poza Polską.

Jakich obszarów dotyczą te plany?

Na pewno z zakresu telekomunikacji i mocno wyspecjalizowanych narzędzi, których znajomość i wiedza nie są na tyle powszechne w Europie Zachodniej, a które posiadają nasi specjaliści.

Cały czas mówimy tylko o zaangażowaniu operacyjnym a nie kapitałowym?

Oczywiście. Nazwijmy rzeczy po imieniu. W Europie Zachodniej będziemy tylko podwykonawcami.

Zatem plany zagranicznych akwizycji dotyczą tylko państw Europy Środkowowschodniej?

Tak, bo to jest łatwiejsze. Każda akwizycja niesie ze sobą olbNie można podejmować pochopnych decyzji. Rynki naszych sąsiadów są nam bliższe i lepiej rozpoznane. Dlatego na nich skoncentrujemy naszą uwagę.

Czy w przyszłym roku wpływy eksportowe będą już widoczne w wynikach grupy?

To nie będzie duży przychód. Wejście na rynki zachodnie to proces rozłożony co najmniej na 2-3 lata. Bardziej chodzi o nawiązanie kontaktów, rozpoznanie tamtych rynków. Sprzedaż może być dużo większa, jeśli uda nam się zdobyć któryś z dużych kontraktów za południową granicą, o których już wspominałem.

Jeśli Prokom nie ma pomysłu, co zrobić z pieniędzmi, może warto rozważyć pomysł wypłaty dywidendy?

A czy widział Pan dużą spółkę informatyczną, która wypłaca dywidendę? Jest to bardzo rzadki przypadek. Spółki z naszej branży wydają olbrzymie kwoty na badania i rozwój. Prokom nie jest w tym względzie wyjątkiem.

W tym roku nie podzielimy się zyskiem, bo nie będzie co dzielić. Jeśli jednak zyski w kolejnych latach będą wyższe i zgodne z naszymi oczekiwaniami, to być może wypłacimy niewielką dywidendę.

Co Pan rozumie przez pojęcie "nie będzie co dzielić"?

Zysk będzie mniejszy od tego, do poziomu którego Prokom przyzwyczaił już akcjonariuszy.

Czy nie można wyniku "podciągnąć" operacjami finansowymi czy kapitałowymi?

Nie planujemy dokonywania żadnych zabiegów tego typu. W rachubę wchodzi czysty zysk operacyjny.

Aktywność na rynku zamówień publicznych w powszechnym odczuciu jest odbierana jako działalność na styku biznesu i polityki. Czy nie obawia się Pan, że zamieszanie wokół interesów Jana Kulczyka może negatywnie wpłynąć na postrzeganie firm z grupy Prokomu?

Nie sądzę, by istniało takie zagrożenie. Po pierwsze, oferujemy najcenniejszą polską myśl techniczną w wydaniu najlepszych specjalistów. Po drugie, gramy zawsze fair, w pełni respektując zasady prawa i warunki przetargów. Po trzecie, realizujemy kontrakty w sposób przejrzysty, zarówno w interesie naszych kilkudziesięciu tysięcy akcjonariuszy, jak i z wymierną korzyścią dla państwa oraz podatników. Jeśli ktoś stawia nam zarzut, że jesteśmy skuteczniejsi, lepsi od konkurencji, również tej najbardziej renomowanej zagranicznej, to z ogromną satysfakcją ów "zarzut" przyjmuję. Zauważmy przy tym, że w całym cywilizowanym świecie, od Europy Zachodniej po Amerykę prosperują firmy, które realizują zamówienia dla administracji publicznej. Jest to dla nich powód do dumy, a nie jakichkolwiek obaw.

Dziękujemy za rozmowę

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama