O jakie TFI chodzi? Tego nie wiadomo. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że należy do czołówki pod względem wysokości zarządzanych aktywów. Wszystkie towarzystwa zarządzające równowartością co najmniej 250 mln euro (jeden z elementów decydujących o wysokości kapitałów) twierdzą jednak, że wymogi spełniają.
Takie informacje uzyskaliśmy m.in. w Pioneerze, ING, PKO/Credit Suisse, DWS, Skarbcu, SEB, Union Investment, Warcie i BZ WBK AIB. Towarzystwa nie wykluczają jednak, że będą musiały podnieść kapitały własne w przyszłym roku, jeżeli aktywa funduszy wzrosną.
Zgodnie z nową ustawą o funduszach, TFI muszą utrzymywać kapitały własne na poziomie stanowiącym co najmniej 25% całkowitych kosztów poniesionych w poprzednim roku obrotowym. Poza tym, TFI, które zarządzają równowartością co najmniej 250 mln euro muszą zwiększyć kapitał o kwotę stanowiącą 0,02% nadwyżki ponad 250 mln euro.
Nowa ustawa o funduszach weszła w życie 1 lipca br. Towarzystwo, które przestanie spełniać wymogi kapitałowe, np. z powodu wzrostu aktywów, ma 3 miesiące na dostosowanie. Co grozi mu w przypadku, gdy tego nie zrobi? - Odebranie licencji - usłyszeliśmy w KPWiG. Rozwiązaniem problemu może być wysoki zysk netto, który powiększa kapitał własny.
TFI krytykują nowe przepisy. Sama Komisja przyznaje, że są bardziej restrykcyjne od wymogów unijnej dyrektywy regulującej działalność funduszy inwestycyjnych. W Polsce kapitały uzależnione są od wysokości łącznych kosztów ponoszonych przez TFI, a w dyrektywie jest mowa tylko o kosztach stałych. Według Witolda Pochamry, wiceprzewodniczącego KPWiG, powodem wprowadzenia restrykcyjnych przepisów były problemy ze zdefiniowaniem kosztów stałych i zmiennych.