W najbliższych tygodniach Główny Urząd Statystyczny opublikuje dane o inwestycjach w trzecim kwartale tego roku, które będą bardzo istotne z punktu widzenia polskiego rynku finansowego i kapitałowego. Najpierw, za niewiele ponad tydzień, poznamy dane o inwestycjach w dużych firmach, a niewiele później (na początku grudnia) GUS poda dane o PKB za trzeci kwartał, zawierające informację o inwestycjach w całej gospodarce.

Dane te będą z pewnością ważną informacją dla Rady Polityki Pieniężnej, gdyż wolniejsze niż przewidywane ożywienie w inwestycjach było jedną z przesłanek (obok umocnienia złotego i braku istotnej presji płacowej), z powodu których RPP wstrzymywała się w ostatnich miesiącach z podwyżkami stóp procentowych. Według badań dotyczących sytuacji finansowej przedsiębiorstw przeprowadzanych przez bank centralny, zarówno w trzecim jak i w czwartym kwartale można się spodziewać pewnego spadku aktywności inwestycyjnej. Dotyczyło to jednak inwestycji nowo rozpoczętych, podczas gdy wciąż wzrastał odsetek firm zamierzających kontynuować rozpoczęte inwestycje. Pozostaje więc pytanie, czy w drugiej połowie tego roku skala kontynuacji inwestycji będzie na tyle duża, aby doprowadzić do przyspieszenia wzrostu nakładów w całej gospodarce. Myślę, że tak właśnie będzie, a ponadto wciąż jest szansa na nowe inwestycje w większej skali.

Pewną zagadką są powody, dla których przedsiębiorstwa wstrzymują się z inwestycjami. Standardowymi odpowiedziami, które można usłyszeć w takim przypadku - niezależnie od tego, czy inwestycje w gospodarce rosną, czy spadają - są: brak środków finansowych, niestabilność polityczna i niepewność prawno-legislacyjna. Cóż, jeśli chodzi o środki będące do dyspozycji firm, to trudno o lepszy moment na inwestycje, gdyż depozyty przedsiębiorstw w sektorze bankowym wzrosły od początku roku o niemalże 10 mld złotych. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę niestabilność polityczno-fiskalną, to trudno się spodziewać znacznych zmian po wyborach, biorąc pod uwagę poparcie poszczególnych partii dla 50-proc. stawki podatkowej oraz zgłaszane pomysły ograniczenia niezależności banku centralnego czy niechęć niektórych partii politycznych do szybkiego wejścia do strefy euro.

W raporcie o koniunkturze, przygotowanym przez NBP, pojawiły się jednak nowe elementy będące potencjalnym powodem spadku aktywności inwestycyjnej: aprecjacja złotego, szum medialny związany z efektami sierpniowej podwyżki stóp procentowych oraz przyrost zapasów. Myślę, że można znaleźć jeszcze inne wytłumaczenie. Otóż, dość częste są sygnały płynące z firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, mówiące o ich oczekiwaniu na decyzje o przyznaniu środków z funduszy strukturalnych. Innymi słowy, po co wydawać określoną kwotę na inwestycję z własnej kieszeni w tym kwartale, skoro wydając je za kilka miesięcy otrzymamy być może zwrot więcej niż połowy tej kwoty z funduszy unijnych. Potwierdzeniem takiego stanu rzeczy mogły być dane o inwestycjach za pierwszą połowę tego roku. Podczas gdy wzrost inwestycji w dużych firmach, zatrudniających co najmniej 50 pracowników, wyniósł w tym okresie ponad 8%, w całej gospodarce nakłady na środki trwałe zwiększyły się zaledwie o ok. 3%. Wniosek z tego, że małe firmy na coś czekały. Miejmy nadzieję, że już się doczekały i zobaczymy przyspieszenie inwestycji w danych za trzeci kwartał.