Dobra passa na rynku obligacji trwa od połowy lipca. Rentowność papierów 5-letnich spadła w tym okresie z ponad 8% do 6,77%. Nie wszyscy zarządzający wykorzystali jednak dobrą koniunkturę, aby podciągnąć wyniki funduszy. Co ciekawe, najgorzej wypadły podmioty, które jeszcze do niedawna należały do czołówki. Najmniej, bo zaledwie 1,3% od początku roku (dane do 17 listopada), zarobił dla swoich klientów Skarbiec Obligacja. Tylko nieco lepszy jest PKO/Credit Suisse Obligacji (2,4%), a tuż za nim ING Obligacji (2,5%).
Dla porównania, najlepsze fundusze obligacji od początku roku notują wzrost wartości jednostki o 6-8%. Przykładowo, DWS Konwergencji zyskał 7,8%, a Pioneer Obligacji Skarbowych - 7%.
Dramatyczny wypływ pieniędzy
Dlaczego wyniki Skarbca popsuły się? - To efekt splotu kilku różnych czynników - twierdzi Piotr Kuba, członek zarządu Skarbca. Najważniejsze znaczenie miał dramatyczny odpływ pieniędzy z funduszy papierów dłużnych. Majątek Skarbca Obligacji skurczył się od lipca zeszłego roku o ponad 1 mld zł, do 221 mln zł. Gdy aktywa spadają, zarządzający musi upłynniać portfel, nawet jeżeli oczekuje wzrostu cen obligacji (żeby wypłacić pieniądze uczestnikom).
Ale to nie koniec problemów. Kolejna sprawa to wzrost udziału w portfelu mało płynnych papierów komercyjnych. - Ich sprzedaż przed terminem wykupu skutkowała spadkiem wartości jednostki uczestnictwa - twierdzi P. Kuba. Kolejny problem to konieczność wyprzedaży obligacji nominowanych w walutach obcych. - Mieliśmy w związku z tym dodatkowe koszty wynikające z konieczności rozwiązania zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym - twierdzi specjalista.