Chodzi o przekazanie Komisji Europejskiej dokumentów, świadczących o tym, że urzędy krajowe, monitorujące udzielanie pomocy publicznej, zaakceptowały program restrukturyzacji FSO. Są to między innymi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Skarbu Państwa. MSP wnioskowało na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy w kwietniu tego roku, żeby dokapitalizować FSO 26 mln zł na poczet podwyższenia kapitału. Jednak ostatecznie ówczesny minister skarbu Zbigniew Kaniewski nie podpisał wniosku o przekazanie pieniędzy FSO. Stało się tak dlatego, że nie było środków. Nie wiadomo jeszcze, jak KE potraktuje brak podpisu. Może albo stwierdzić, że ostatecznie resort nie zdecydował się na udzielenie pomocy spółce, albo uznać, że brakuje tylko dokumentu wykonawczego, umożliwiającego dokapitalizowanie. W tym ostatnim wypadku znaczyłoby to, że prośba KE jest formalnością i Żerań może otrzymać pieniądze jeszcze w tym roku.
Kolejne 26 mln zł miała przekazać na odprawy pracownicze w FSO Agencja Rozwoju Przemysłu. Po 1 maja zasady przyznawania pomocy się zmieniły i wszystkie kwestie związane z dokapitalizowaniem są w gestii ARP.
- Jak tylko Bruksela zaakceptuje program restrukturyzacji FSO, my przekażemy pieniądze - deklaruje Roma Sarzyńska, rzecznik ARP.
Tymczasem FSO czeka na inwestora, którym ma zostać ukraiński Awto ZAZ. Negocjacje między nim a resortem skarbu jeszcze się nie rozpoczęły, bo najpierw musi zostać wyjaśniona kwestia wierzytelności Żerania wobec Pekao oraz Kredyt Banku. Jeśli ZAZowi nie uda się ich kupić, będzie musiał zagwarantować spłatę.