Wczoraj na zamknięciu sesji kurs Swarzędza, zajmującego się produkcją mebli, wyniósł 2,89 zł. Był najwyższy od września tego roku. Właściciela zmieniło blisko 310 tys. walorów stanowiących 3,3% kapitału. Obroty wyniosły 1,7 mln zł. Dla porównania, średni wolumen na sesji w ostatnim miesiącu to niecałe 40 tys. sztuk. Akcje spółki zyskują na wartości już od kilku dni. W środę kosztowały 2,34 zł. Skąd taki wzrost? Niewykluczone że inwestorzy pozytywnie przyjęli kilka informacji, które przekazała spółka.
10 mln zł z emisji akcji
Swarzędz do niedawna rozważał podniesienie kapitału zakładowego o nie więcej niż 17,8 mln zł (w ramach kapitału docelowego). Spółka, w drodze jednej lub kilku subskrypcji, miała wyemitować do 7,1 mln akcji o wartości nominalnej 2,5 zł każda (dziś jej kapitał dzieli się na ponad 9,5 mln papierów). Firma ostatecznie zmniejszyła do 3,8 mln liczbę papierów, które zaoferuje z prawem poboru. Właściciele pięciu starych akcji będą mogli objąć dwie nowe. Po jakiej cenie? Jeszcze nie wiadomo. - Liczymy na 10 mln zł - mówi Julian Nuckowski, prezes Swarzędza. Oznacza to, że cena emisyjna mogłaby przekroczyć 2,6 zł.
Oferta Swarzędza związana jest przede wszystkim z problemami z płynnością finansową meblowej grupy. - Rośnie liczba zamówień. Nie mamy jednak wystarczających kapitałów obrotowych na zapłatę za surowce. Nie możemy w związku z tym realizować produkcji na czas - wyjaśnia J. Nuckowski. Do końca września niezrealizowane zamówienia miały wartość 3,7 mln zł. Poza tym pieniądze z nowej emisji będą przeznaczone na spłatę zobowiązań.
Swarzędz planował także budowę nowego zakładu produkcyjnego dla jednej ze spółek zależnych - Gostyńskiej Fabryki Mebli. Do tego także miały posłużyć środki pozyskane z oferty akcji. - Na razie zawiesiliśmy te zamierzenia. Sfinansujemy je pieniędzmi z innych źródeł - twierdzi J. Nuckowski.