- Na razie w polskim sejmie trwają prace nad ustawą umożliwiającą rejestrację takich spółek - mówi mecenas Conrad Wallenrodhe z kancelarii prawnej Linklaters. - Ale oceniam, że w 2006 roku możliwe będą pierwsze przypadki zakładania takich firm.
Według dyrektywy unijnej z 2001 roku, prawo powinno być gotowe do 8 października tego roku. Polska jest już spóźniona z odpowiednimi przepisami. Inne kraje wspólnoty już sobie z tym poradziły.
C. Wallenrodhe przyznał, że chociaż prawo unijne tworzone było głównie z myślą o małych i średnich przedsiębiorcach, to najprawdopodobniej będzie cieszyło się zainteresowaniem wśród dużych firm, które prowadzą działalność nie tylko na polskim rynku.
Założenie spółki europejskiej ma na celu ułatwienie prowadzenia interesów w różnych krajach wspólnoty. Przed pojawieniem się tej możliwości przedsiębiorca każdorazowo musiał zakładać w państwie, w którym chciał prowadzić biznes, oddzielną spółkę lub oddział. W praktyce skutkowało to najczęściej tworzeniem holdingów, które są znacznie droższe ze względu na koszty administracyjne.
Założenie spółki europejskiej umożliwi też firmie szybkie przeniesienie siedziby do wybranego kraju bez konieczności wcześniejszej likwidacji spółki w kraju macierzystym, tak jak ma to miejsce obecnie. W przypadku jednak, gdy akcjonariusze firmy nie będą godzić się na przeniesienie jej siedziby do innego państwa Unii Europejskiej, będą mogli zażądać wykupu swoich akcji.