To kolejna zmiana na najwyższym stanowisku w firmie w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy. Niecały rok temu poprzedni szef McDonald's - Jim Cantalupo - zmarł na zawał. Powodem odejścia Bella była z kolei choroba nowotworowa. W wydanym oświadczeniu stwierdził, że musi się skupić na leczeniu raka okrężnicy. Według Walta Rikera, rzecznika prasowego firmy, Bell w ostatnim czasie przechodził intensywną terapię i nie mógł się w pełni skupić na pracy. Rzecznik odmówił jednak wyjaśnień na temat stanu zdrowia swojego byłego szefa.
Wewnątrz firmy, która jest właścicielem najbardziej znanej na świecie sieci restauracji szybkiej obsługi, zmiana nie była zaskoczeniem. O chorobie Bella wiedziano w najwyższym kierownictwie i spokojnie przygotowywano się do zmiany warty. W tym samym czasie McDonald's próbował z doskonałym skutkiem zmienić swój image i mimo spadającej popularności tradycyjnie oferowanych dań, zdołał zwiększyć obroty. Rosły także akcje spółki. Nie wiadomo, czy Skinnerowi uda się podtrzymać ten trend. Uchodzi on za człowieka obdarzonego mniejszym poczuciem humoru niż Bell, dużo bardziej zasadniczego. Na Wall Street kojarzy się on raczej ze stabilizacją, a nie dynamicznym rozwojem firmy. Ostatnio nadzorował codzienne funkcjonowanie ponad 30 tysięcy restauracji w 118 krajach.
(Nowy Jork)