Pod znakiem niewielkich zmian cen akcji przebiegła pierwsza połowa środowych sesji na giełdach amerykańskich. Wielu inwestorów prawdopodobnie myślami było już przy dzisiejszym święcie Dziękczynienia i nie miało ochoty zawierać transakcji. Tydzień na giełdach praktycznie kończył się w środę, bo choć amerykańskie przeprowadzą skrócone sesje w piątek, to większość graczy, którzy będą wypoczywać w przedłużony weekend, zapewne nie wróci na rynek.

Wczoraj uwaga inwestorów za Atlantykiem znów skupiła się na cenach ropy naftowej oraz najnowszych danych makroekonomicznych. Powiało optymizmem. Cena najważniejszego surowca na świecie spadła, a dane były optymistyczne. Chodzi przede wszystkim o wzrost wskaźnika nastrojów konsumentów obliczanego przez Uniwersytet Michigan. Wśród spółek na plus wyróżniły się linie lotnicze Delta Airlines. Analitycy banku inwestycyjnego UBS zarekomendowali kupno walorów tej firmy. Podkreślili, że mało prawdopodobne jest jej bankructwo. Kurs Delty wzrósł w pierwszej połowie sesji o 6%. Giełdowe indeksy odnotowały niewielkie zmiany w tym czasie. Do godz. 18.00 polskiego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average zyskał 0,15%, a Nasdaq Composite wzrósł o 0,74%.

Na giełdach europejskich znów na pierwszy plan wysunęły się doniesienia z rynku walutowego. Kolejny rekord euro wobec dolara spowodował, że nasiliła się wyprzedaż walorów spółek o profilu eksportowym, tym bardziej że Europejski Bank Centralny wciąż nie zamierza interweniować, by obniżyć notowania wspólnej waluty. Dlatego indeksy przeważnie spadały. Dotyczyło to m.in. paryskiego wskaźnika CAC-40, który stracił 0,51%, ciągnięty w dół m.in. przez producenta dóbr luksusowych LVMH. Obronił się natomiast frankfurcki DAX (wzrósł o 0,29%). To w dużej mierze zasługa Deutsche Banku. Jego akcje ruszyły w górę z powodu spekulacji, że spółka przeprowadzi duże zwolnienia. Zwyżce kursu nie zapobiegło nawet zdementowanie tych informacji przez frankfurcki bank.