W ciągu minionych dziesięciu dni rosyjscy prokuratorzy zatrzymali jednego z menedżerów średniego szczebla w Jukosie i wydali nakaz aresztowania dwóch kolejnych. Chcą też osadzić w areszcie prawnika naftowego koncernu, Dmitrija Gołobowa, który przebywa obecnie w Londynie.

Tam też - według "FT" - najprawdopodobniej zebrał się w tym tygodniu zarząd koncernu. W brytyjskiej stolicy przebywa dyrektor finansowy Jukosu, Amerykanin Bruce Misamore, a zapewne również i szef firmy Steven Theede. Anonimowy informator powiedział gazecie, że z Rosji wyjechali wszyscy członkowie zarządu. Boją się, że do ich drzwi zapuka prokurator w asyście milicji i nakaże aresztowanie. Niedawno milicjanci zrobili nalot na biuro Theeda w moskiewskiej kwaterze Jukosu. - Nie zamierzam narażać życia w imię rozgrywek politycznych - mówi Misamore, który otrzymał sygnały, że jego wolność może być zagrożona.

Informacje "FT" wywołały wczoraj dalszą przecenę akcji Jukosu. Papiery już na otwarciu spadły o 11%. Od piątku zostały przecenione o połowę.

Rosyjskie władze gnębią koncern coraz to nowymi roszczeniami z tytułu niezapłaconych podatków, łącznie sięgającymi już 20 mld USD. Niedawno zapowiedziały, że zlicytują jego główne zakłady wydobywcze (wczoraj zainteresowanie zakupem aktywów Jukosu wyraził indyjski koncern Oil & Natural Gas). Służby federalne rozpoczęły ofensywę przeciwko Jukosowi w zeszłym roku. Najpierw aresztowały pod zarzutem przestępstw prywatyzacyjnych Płatona Lebiediewa, prawą rękę największego udziałowca firmy i ówczesnego jej szefa Michaiła Chodorkowskiego, a potem samego Chodorkowskiego.

"FT"