Reklama

To nie jest kryzys gospodarczy

Setki tysięcy Ukraińców od tygodnia demonstrują na ulicach. Strajkują szkoły, wyższe uczelnie, niektóre fabryki. Nie działa giełda. W takich warunkach gospodarka nie może normalnie funkcjonować. Ale nie ma objawów paniki ani w kraju, ani wśród zagranicznych inwestorów, bo obecny konflikt ma podłoże wyłącznie polityczne.

Publikacja: 27.11.2004 06:06

Wiktor Kapustin, zastępca przewodniczącego parlamentarnej komisji finansów i bankowości, poinformował wczoraj, że Ukraińcy zaczęli wycofywać z banków pieniądze. Dodał jednak, że na razie nie jest to poważny problem, natomiast znacząco zmniejszyła się liczba transakcji między bankami.

Giełda od wtorku jest zamknięta. Między innymi dlatego, że prawie wszyscy maklerzy biorą udział w ulicznych protestach. A ci, którzy przyszli do pracy, nie byli w stanie zrównoważyć gigantycznej podaży akcji. Pojawiały się też zlecenia kupna, ale po cenie o połowę niższej od ostatniego kursu. Poza tym kijowski rynek jest niewielki i w żadnej mierze nie odzwierciedla sytuacji gospodarczej na Ukrainie.

Dobry rok

Bieżący rok jest bardzo dobry dla ukraińskiej gospodarki. Do końca października rozwijała się ona w tempie ponad 12%, najszybciej w Europie. Ukraina stała się jednym z największych na świecie eksporterów zbóż i jest bardzo ważnym producentem węgla i rudy żelaza. Prawie jedna czwarta gazu ziemnego zużywanego w zachodniej Europie przechodzi z Rosji przez terytorium Ukrainy.

Eksport to podstawa

Reklama
Reklama

Wszelkie zakłócenia ruchu granicznego, jeśli potrwają dłużej, będą niekorzystnie oddziaływać na gospodarkę, bo jej motorem napędowym jest eksport. W pierwszym półroczu zwiększył się o 40%. Dzięki temu Bank Ukrainy ma rekordowe rezerwy dewizowe sięgające 11 mld USD.

Kurs hrywny nie zmienia się. Dolar od dłuższego czasu kosztuje nieco ponad 5,3 hrywny, do czego przyczyniają się m.in. interwencje banku centralnego, ale przede wszystkim przesądza o tym brak paniki. Natomiast do poziomu najniższego od 3 miesięcy staniały w piątek ukraińskie obligacje. Ich rentowność wzrosła do 7,38% z 6,38% w poprzedni czwartek.

Ewentualne gospodarcze konsekwencje politycznego kryzysu w Kijowie nie będą zbyt dotkliwe dla Polski, bo Ukraina jest 12. partnerem w naszym eksporcie (2,45% udziału) i dopiero 21. w imporcie (1,13% udziału). O wiele gorzej na przedłużaniu się kryzysu wyjdzie Rosja, która kupuje jedną czwartą ukraińskiego eksportu.

50-milionowy rynek

Najważniejsze jest jednak, że przyczyną tego, co dzieje się na Ukrainie, są sfałszowane wybory, a nie zapaść finansowa, jak w 1998 r. w Rosji, czy w 2001 w Argentynie. Wszystko zależy od tego, jak szybko stronom konfliktu uda się dojść do porozumienia. Inwestorom zagranicznym zależy na Ukrainie, bo to 50-milionowy rynek, z olbrzymimi potrzebami konsumpcyjnymi i inwestycyjnymi i przy obecnych cenach surowców na pewno wypłacalny. Im dłużej będą trwały demonstracje i strajki, tym dla gospodarki gorzej, ale na razie żaden kryzys jej nie grozi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama