Po wybiciu z wielomiesięcznej konsolidacji na początku listopada, amerykański S&P 500 znalazł się w krótkoterminowym trendzie bocznym w okolicy 1180 pkt. Przynajmniej na razie korekta wcześniejszej szybkiej zwyżki ma więc łagodny charakter, mimo że MACD dał ostatnio sygnał sprzedaży. Rynek przygotowuje się do kolejnego silnego ruchu. Choć trudno wskazać, jaki będzie jego kierunek, to warto się zastanowić, jakie mogą być konsekwencje alternatywnych rozstrzygnięć.
Łagodna korekta sugerować może, że to jeszcze nie koniec zwyżki. W takim wariancie, po chwilowym odpoczynku, byki mogą znowu przystąpić do działań. Rozstrzygnięcie na ich korzyść będzie miało poważne konsekwencje dla innych amerykańskich indeksów, które - w przeciwieństwie do S&P 500 - nie pokonały jeszcze tegorocznych szczytów. Zarówno Nasdaq Composite, jak i średnia przemysłowa Dow Jones znajdują się już jednak na tyle blisko tych oporów, że ewentualna dalsza zwyżka S&P 500 może doprowadzić także do wybicia w górę obu tych indeksów. Wówczas można będzie wreszcie powiedzieć, że cały amerykański rynek znajduje się w hossie. Wydarzenie to miałoby także przełomowe znaczenie z punktu widzenia teorii Dowa. Średnia przemysłowa potwierdziłaby bowiem silny trend wzrostowy, w jakim od dawna podąża indeks transportowy DJTA.
Za wcześnie jednak, by odtrąbić już zwycięstwo byków. Pamiętajmy, że S&P 500 nie zdołał się jeszcze zdecydowanie oddalić od pokonanych niedawno tegorocznych szczytów (ok. 1160 pkt). Z jednej strony, może to być teraz wsparcie dla ewentualnej silniejszej korekty spadkowej. Co będzie jednak, jeśli indeks przełamie tę barierę? Będzie to oznaczało poważne kłopoty dla byków, bo fundamenty hossy zostaną wówczas podkopane.
W każdym razie dalsze losy amerykańskich indeksów mogą być też kluczowe dla wielu europejskich parkietów. Niemiecki DAX także oscyluje w strefie oporu wynikającego ze szczytów z początku roku. Być może ewentualne wybicie przyniesie też zakończenie przedłużającej się konsolidacji na naszym rodzimym rynku.