Znajdź trend, podłącz się do niego i zarabiaj - tak najogólniej można przedstawić filozofię inwestowania, proponowaną przez analityków technicznych. Niby bardzo proste, ale diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Sprowadzają się one do znalezienia metody odszukiwania trendów. Każdy ma swój sposób, jak tego dokonać. Oto jeden z nich.
Pomocne są wskaźniki
Sekwencja coraz wyżej położonych szczytów i dołków to jedna z najpopularniejszych definicji trendu wzrostowego. Gdy kolejne dołki i szczyty znajdują się na wykresie coraz niżej mówimy o trendzie spadkowym. Miarą poprawności trendu zwyżkowego jest to, by występujące co jakiś czas korekty (ruchy w przeciwnym kierunku do dominującego trendu) nie doprowadzały do zejścia kursu poniżej wcześniejszego szczytu. Jeśli pojawia się taka sytuacja, mówimy, że trend słabnie.
Wychwytywać wczesne stadia trendów pomagają wskaźniki stosowane w analizie technicznej. Często wykorzystywany przy badaniu trendów jest MACD. Jednak niekoniecznie nim musimy się posługiwać.
Zadanie polega na obserwacji czy utworzeniu kolejnego dołka lub szczytu na wykresie kursu papieru wartościowego towarzyszy pokonanie przez wskaźnik poprzedniego ekstremum. Jeśli nie, mówimy o pojawieniu się dywergencji, która może stać się pierwszym zwiastunem zmiany trendu. Pojawiają się tu jednak dwie niedogodności. Po pierwsze, dywergencja nie zawsze tworzy się przed zmianą trendu, po drugie, sama dywergencja to za mało, by mówić o tym, że trend się zmienił, a po trzecie często dochodzi do ukształtowania tzw. podwójnej dywergencji (dwóm kolejnym dołkom lub szczytom na wykresie kursu nie towarzyszą nowe ekstrema wskaźników). W związku z tym ważne jest to, aby została ona potwierdzona przez wykres kursu. Może to być wzrost ponad wcześniejszy dołek w przypadku trendu zniżkowego albo spadek poniżej poprzedniego szczytu, jeśli do czynienia mamy z trendem zwyżkowym.