Oznacza to wzrost o 0,3% w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy w Niemczech upadło 39 470 przedsiębiorstw. Creditreform zaznaczyła w raporcie, że po pierwszym półroczu oczekiwano, że liczba bankructw w tym roku się zmniejszy.

Na rekordową liczbę upadłości na pewno wpływ miała słaba koniunktura w gospodarce, która wciąż nie może nabrać tempa po zeszłorocznym zmniejszeniu się PKB. Największe niemieckie koncerny, jak np. operator domów handlowych KarstadtQuelle, muszą ciąć etaty i oszczędzać na każdym kroku, żeby pozostać w grze.

Według Creditreform, bankructwa firm będą w tym roku kosztować niemiecką gospodarkę 39,4 mld euro. Pocieszające jest jedynie to, że po raz pierwszy od czterech lat spadnie liczba osób, które w wyniku ogłaszanych upadłości stracą pracę. Wyniesie ona 605 tys. i będzie o 1,3% niższa aniżeli rok temu. Wśród największych firm w Niemczech, które w tym roku ogłosiły niewypłacalność, znalazły się m.in. laboratoria fotograficzne BHG Color Print, sieć sklepów z odzieżą i obuwiem Garant Schuh und Mode, a także spółka Koegel Fahrzeugwerke, wytwarzająca przyczepy, naczepy i chłodnie.