Z teleranków (które oglądałem we wczesnych latach 80., będąc wówczas bardzo młodym człowiekiem) - poza kogutkiem w czołówce programu zapamiętałem niewiele. Jedna audycja wryła mi się jednak w pamięć.

Był to program emitowany tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Zaproszony do studia ekspert - wybitny z pewnością ekonomista realnego socjalizmu - przedstawił młodym widzom sposób, w jaki można było - rzekomo - przewidzieć, co dostanie się pod choinkę. Dokładniej zaś chodziło o wartość podarunku - wszak wypowiadał się ekonomista. Ekspert ten twórczo rozwinął powszechnie znaną prawdę, że prezenty dostają tylko grzeczne dzieci. Wartość prezentu - jak przekonywał - jest pochodną wartości dobrych uczynków. Jeśli więc dzieciak grzecznie wynosił śmieci, może liczyć na prezent wartości np. 100 zł. Ta wielkość będzie jednak rosnąć, jeśli do tego doliczymy inne dobre uczynki. Jednak może się także zmniejszać, jeśli dziecko bywało niegrzeczne. W praktyce miało być tak: podlanie kwiatków - plus 50 zł, zostawienie po kąpieli nie umytej wanny - minus 40 zł. I tak dalej...

Choć miałem wówczas zaledwie jakieś 12 lat i wpojony głęboko szacunek do autorytetów, przedstawioną przez znawcę ekonomii socjalizmu metodę od razu uznałem za absurdalną. Doskonale wiedziałem, że choćbym nie wiem jak był grzeczny, mył wannę dwa razu dziennie i bez przerwy biegał z kubłem do śmietnika, rodzice i tak nie wydadzą na prezent dla mnie (i dla mojego rodzeństwa) więcej, niż mają w portfelach.

Niedawno zauważyłem, że to, co mi już wówczas wydawało się niedorzecznością, nie dla wszystkich jest - nawet teraz - tak samo irracjonalne. Z nauk owego "telerankowego" specjalisty od ekonomii oraz jego ówczesnych kolegów nadal najwyraźniej korzystają niektórzy posłowie. Oto bowiem parlamentarzyści SLD nagle postanowili wszystkim ubogim emerytom i rencistom zrobić prezent. Sojusz wyliczył - być może opierając się na podobnej metodzie, jak ta opisana wyżej - że na przyszłoroczne dodatki do emerytur i rent potrzebna będzie kwota 1,3 mld zł. Nic to, że w państwowym portfelu nie ma takich pieniędzy. Ważne, że według obliczeń emerytom i rencistom po prostu należy się prezent tej właśnie wartości.