- Obecny nominalny kurs złotego do euro jest taki, jaki był w większości 2003 roku - powiedział Leszek Balcerowicz, prezes NBP. - We wrześniu ubiegłego roku nastąpiło osłabienie kursu złotego do euro. Teraz mamy powrót kursu, który przeważał przez 2003 rok, ale w tym czasie wydajność pracy w Polsce rosła szybciej niż w strefie euro, a płace były zdyscyplinowane.
Nieco inaczej, według prezesa NBP, wygląda sytuacja pod względem kursu złotego do dolara. Amerykańska waluta jest słabsza teraz niż była przed rokiem. To daje naszemu krajowi pewne zyski.
- To, że złoty wzmacnia się w stosunku do dolara w związku z osłabnięciem dolara, jest korzystne z punktu widzenia wszystkich tych, którzy kupują paliwo w Polsce, oraz inflacji - powiedział L. Balcerowicz.
Z wypowiedzi prezesa banku centralnego wynika także, że nie jest on zwolennikiem interwencji na rynku walutowym. - Strategia nieinterweniowania na rynku walutowym sprawdziła się w przeszłości i dobrze służy Polsce - powiedział L. Balcerowicz.
Sprawa interwencji walutowych banku centralnego wróciła na porządek dzienny po wypowiedziach wiceszefa NBP, Krzysztofa Rybińskiego. Powiedział on, że kurs złotego w tej chwili jest przeszacowany i bank centralny może skorzystać z możliwości interwencji na rynku walutowym. Tymczasem nie robił tego od 1998 roku czyli od momentu, gdy takich interwencji zabroniła poprzednia Rada Polityki Pieniężnej. Zdaniem K. Rybińskiego, bank centralny musi być gotów do takich działań przed wejściem do ERM2 - systemu przygotowującego do przyjęcia wspólnej waluty.