Reklama

Wbrew obligacjom

Trendy wzrostowe na amerykańskim i polskim rynku akcji mają jedną wspólną cechę - bierze w nim udział tylko część spółek. Mimo to indeksy biją rekordy. Kontynuację korzystnej tendencji pod znakiem zapytania stawiają rosnąca rentowność obligacji i słabnący dolar.

Publikacja: 04.12.2004 07:15

S&P 500 zbliża się do 1200 punktów. Ostatnio konsolidacje na wykresie indeksu kończą się zgodnie z trendem wyższego rzędu - wybiciem w górę. Tak było na początku listopada, kiedy indeks zakończył trwającą od początku roku tendencję boczną. Od wybicia rozpoczął się także grudzień. Tym razem S&P 500 zakończył wyjściem w górę krótkoterminowy trend boczny. W najbardziej optymistycznym wariancie ostatnie trzy tygodnie można interpretować jako flagę - czyli formację, która kształtuje się w połowie silnego ruchu cen. Przed rozpoczęciem trendu bocznego indeks pokonał dystans od 1094 do 1184 pkt, czyli 90 punktów. Odmierzając 90 punktów od najniższego punktu flagi (1170 pkt), otrzymujemy 1260 pkt jako zasięg zwyżki w tej fali wzrostowej.

To jest możliwe

Teraz zastanówmy się, czy ta interpretacja jest zbyt optymistyczna. Kiedy S&P 500 osiągnął w połowie listopada 1184 pkt, zrealizował zasięg zwyżki, wynikający z tegorocznej konsolidacji. Ale tak wyznaczony zakres ruchu nie uwzględnia długiego czasu, przez jaki byki zbierały siły do ataku. Z tego punktu widzenia dalszy wzrost można uznać za uzasadniony. Zatrzymanie zwyżki na 1184 pkt, to także dowód, że analiza techniczna akurat w tym momencie działa nieźle. To drugi argument, dla którego podtrzymałbym prognozę wynikającą z flagi. Na tej wysokości znajduje się też 62-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2002. I to również przemawia za zwyżką.

Załóżmy teraz, że formacja flagi i wybicie z niej górą to tylko pułapka. Sygnałem, że kontrolę nad rynkiem przejmuje podaż, byłoby zamknięcie sesji poniżej 1160 pkt. Tutaj znajduje się szczyt z połowy lutego. W takim scenariuszu długi czas trwania tegorocznej konsolidacji będzie argumentem wskazującym na słabość rynku - oto mimo starannych przygotowań, byki były w stanie tylko na krótko podnieść wartość S&P 500.

Nasdaq testuje szczyt

Reklama
Reklama

Wybicie S&P 500 z konsolidacji zbiega się w czasie z testem tegorocznego maksimum na wykresie Nasdaq Composite. Pierwsze podejście zakończyło się niepowodzeniem - w czwartek indeks spadł 13 punktów w odniesieniu do dziennego maksimum i zakończył sesję na 2143 pkt. To 10 punktów poniżej styczniowego maksimum. Budowaniu szczytu towarzyszył wtedy największy w tym roku wolumen, co pokazuje, jak wysoko zawieszona jest poprzeczka. Jej ewentualne przeskoczenie da kupującym nowy zastrzyk entuzjazmu.

Do wierzchołka z tego roku nie dotarł jeszcze trzeci z najważniejszych amerykańskich indeksów - Średnia Przemysłowa Dow Jones. To dlatego, że podobnie jak w Warszawie inwestorzy bardzo różnie oceniają perspektywy poszczególnych spółek. Choć makroekonomiczne dane z Ameryki nie wskazują jednoznacznie, żeby tamtejsza gospodarka miała płynnie się rozwijać, to akcje niektórych przedsiębiorstw przemysłowych kupowane są szczególnie chętnie. Razem z indeksem rosną m.in. United Technologies i IBM, najdroższe nominalnie akcje wchodzące w skład DJIA. To właśnie te spółki mają największy wpływ na wartość indeksu. Z drugiej strony, w tyle zostają niektóre instytucje finansowe (Citigroup i JP Morgan), firmy farmaceutyczne (Merck i Pfizer), czy czołowy producent aluminium na świecie Alcoa. Na zniżkującą cenę ropy dość nerwowo zareagowali w czwartek akcjonariusze Exxon Mobile (-2%) - spadek ceny surowca poniżej 40 USD może zakończyć trend wzrostowy na akcjach tej firmy.

Papiery skarbowe znów groźne

Rentowność amerykańskich obligacji skarbowych znów rośnie, choć o tym, czy trend ten zostanie utrzymany, zadecyduje dopiero zakończenie piątkowej sesji. Po publikacji danych o zatrudnieniu w gospodarce amerykańskiej (przybyło 122 tysiące miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, analitycy oczekiwali 180 tysięcy; dodatkowo zweryfikowano z 337 do 303 tys. liczbę nowych etatów za październik) kurs 10-letnich not ruszył do góry. Dodatkowo zaczęły się obniżać ceny surowców - obydwa te czynniki działają przeciwko podwyżce stóp procentowych.Rentowność 10-letnich papierów spadła poniżej 4,3%, a więc w okolice linii formacji podwójnego dna, która stanowi podstawę zmiany trendu na rynku obligacji. Dalszy spadek rentowności spowoduje, że formacja załamie się i rynek wróci do trendu bocznego.

Na razie jednak wciąż przeważają czynniki za wzrostem rentowności. Nim doszło do wybicia w górę ze wspomnianej formacji, wykres przełamał spadkową linię trendu, obejmującą ostatnie cztery miesiące notowań. Zwyżka dochodowości sprawia, że inwestorzy mogą osiągnąć wyższy zysk z inwestycji w uważane za bezpieczne instrumenty dłużne, co odciąga ich od rynku akcji.

Amerykańskim akcjom nie sprzyja też słabnący dolar, który obniża zyski inwestorów zagranicznych. Ci coraz mniej chętnie kupują amerykańskie aktywa, bo ewentualny zarobek obniżają im niekorzystne różnice kursowe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama