Początek wczorajszych notowań na rynku towarowo-surowcowym przebiegał pod znakiem lekkich zniżek. Indeks CRB Futures, grupujący kontrakty z giełd w Nowym Jorku i Chicago, stracił na otwarciu 0,1% i wynosił 284,15 pkt.

Pod znakiem spadku cen na towarowym rynku stał cały zeszły tydzień. Po kolejnym tegorocznym rekordzie (średnie ceny najwyższe od 24 lat), ustanowionym tuż przed Świętem Dziękczynienia, CRB Futures zanotował pięć sesji z rzędu na minusie i dopiero w piątek minimalnie zyskał na wartości. Licząc różnicę między notowaniami z zamknięcia piątkowych sesji, indeks stracił 2,2%.

Ostatnią równie głęboką korektę zanotowano pod koniec sierpnia. Wówczas w ujęciu tygodniowym indeks stracił 2,4%, a kluczową rolę - tak jak teraz - odegrała przecena ropy naftowej. Warto jednak zauważyć, że tym razem szeroki rynek towarowy okazał się już zdecydowanie bardziej odporny na wahania notowań tego najważniejszego dla świata surowca. Cena baryłki ropy w Nowym Jorku spadła w minionym tygodniu aż o 14%, podczas gdy w przedostatnim tygodniu sierpnia odnotowano spadek rzędu 6%. Utrzymanie takiej sytuacji może oznaczać, że nawet jeśli ceny ropy się ustabilizują bądź stopniowo będą spadać, ceny innych towarów mogą nadal piąć się w górę.

Tak jest np. w przypadku złota, na wzrost cen którego wpływa postępująca depracjacja dolara. W piątek, kiedy ukazały się niekorzystne dla notowań waluty dane z amerykańskiego rynku pracy, cena uncji złota na giełdzie w Nowym Jorku wzrosła o ponad 5 USD i wyniosła 457,80 USD, bijąc kilkunastoletni rekord.