Niedawno o zmianach wartości aktywów informowały fundusze inwestycyjne. Jak wynikało z danych, po trzech chudych miesiącach, gdy pieniądze odpływały z TFI, w listopadzie napłynęło aż 1,2 mld zł. Wczoraj dane o sprzedaży papierów detalicznych przedstawiło Ministerstwo Finansów. I znowu - po takim sobie październiku, w listopadzie nastąpił boom. Łącznie sprzedano papiery o wartości nominalnej ponad 680 mln zł, czyli o 70% większej niż w październiku.
"Dwulatki" jak lokaty
Najwięcej - jak zwykle - sprzedało się obligacji dwuletnich o stałym kuponie (czyli DOS-ów). Nabywców znalazły papiery o wartości nominalnej 347,7 mln zł. Co ciekawe - to mniej niż w październiku (choć tylko o 0,7 mln zł). To świadczy, że papiery dwuletnie kupują te osoby, które traktują je jak alternatywę dla lokaty bankowej (zwłaszcza że w banku są one sprzedawane). Ludzie ci nie interesują się bardziej ryzykownymi inwestycjami i na ofertę PKO BP nie zwrócili uwagi.
Więcej "pięciolatek"
W górę - i to znacznie - poszła sprzedaż innych papierów. W listopadzie resort sprzedał papiery trzyletnie o zmiennym kuponie (TZ) za ponad 226 mln zł. To gigantyczny skok - miesiąc wcześniej chętni znaleźli się na papiery o wartości niespełna 10 mln zł. Skąd taka różnica? TZ to obligacja bardzo chętnie kupowana i sprzedawana przez osoby grające na giełdzie. Te pieniądze, które w październiku były zablokowane na inwestycję w akcje PKO BP, w listopadzie zostały przeznaczone na tradycyjne zakupy. Świadczy też o tym duży wzrost sprzedaży papierów pięcioletnich o stałym oprocentowaniu (SP). W październiku chętni kupili obligacje tylko za 16 mln zł, a w listopadzie za prawie 68 mln zł. A papiery te też są notowane na GPW.