Wbrew temu, co pokazują minusy przy wczorajszych zamknięciach, sesję należy oceniać jako dość korzystną dla byków. Była to bowiem kolejna sesja, na której mieliśmy rozkład obrotów charakterystyczny dla wzrostowego rynku. Korekty odbywają się przy niższej aktywności, natomiast każdemu zwrotowi na północ towarzyszą bardzo duże transakcje kupna. Oczywiście są wyjątki, jak PKN, który odchorowuje ostatni przesadzony wzrost, odbywający się przy małym tąpnięciu na rynku ropy. Do tego wciąż nawet nienaruszone pozostaje wsparcie na kwietniowym szczycie indeksu WIG20, pomimo że wtorkowa przecena w USA była silnym impulsem choćby do jego testu.

Zapewne niektórzy woleliby zamiast "byczej" korekty zobaczyć kolejny dynamiczny wzrost. Przy takim wykupieniu rynek musi się trochę pobujać i uspokoić, by nowe szczyty nie były natychmiast wykorzystywane do realizacji zysków. Dla trwałości trendu wzrostowego obecna konsolidacja jest najlepszym rozwiązaniem. Przy takim układzie pozostaje teraz czekać na przełom, jakim dla niedźwiedzi byłoby zejście indeksu pod 1875 pkt, co uaktywni podaż od "techników". Z kolei dla byków sygnałem do ataku będzie dopiero wyjście na nowe szczyty.

Na koniec warto odnotować koniec ery łatwej kasy, jaką zarówno dla spółek, jak i dla inwestorów był rynek pierwotny. Objawy zapaści sygnalizowały ostatnie przesunięcia akcji z transzy inwestorów instytucjonalnych (nie chcieli akcji) do transzy inwestorów indywidualnych (biorą wszystko), koniec solidarnego zapisywania się wszystkich funduszy na każdą emisję, czy w końcu koniec tradycji ustalania ceny przy górnych widełkach. Kolejnym następstwem przegrzania rynku jest nieudana oferta akcji Cinema City. Teraz czekamy na załamanie kursów najgorszych jakościowo ostatnich debiutantów.