Rynek systemów informatycznych dla domów i biur maklerskich podzielili między siebie Comarch (specjalizuje się w platformach internetowych), Prokom i należące do ComputerLandu spółki Polsoft i ZETO Rodan. Rozwiązania pierwszej z firm (sprzedawane pod marką vIBank) pracują m.in. w: DM BOŚ, BM BPH, DM BZ WBK. Z Promaka, produkowanego przez Prokom, korzystają: BDM PKO BP, DI BRE Banku, DM Millennium i Beskidzki Dom Maklerski. Klientami ComputerLandu są: CA IB Securities czy ING Securities.
Wdrożenia realizowane były przed kilkoma laty. Mimo to całkowicie zaspokajają potrzeby użytkowników. - Domy maklerskie budowały i modernizowały systemy w szczycie hossy internetowej. Dlatego zamawiały i kupowały rozwiązania, które mogły obsłużyć znacznie większy ruch - twierdzi Paweł Przewięźlikowski, wiceprezes Comarchu. Z tego względu przez ostatnie 2-3 lata systemy nie były w pełni wykorzystywane.
Minimalne nakłady
Posiadane rezerwy powodują, że domy maklerskie nie muszą ponosić dodatkowych wydatków na IT, żeby obsłużyć nowych klientów. Brokerzy starają się też rozwijać systemy, żeby móc zaoferować klientom nowe produkty. Wymaga to jednak niedużych pieniędzy. - Nie sądzę, aby był to rozwój wynikający ze zwiększonej liczby rachunków inwestycyjnych - przyznaje Grażyna Orska, dyrektor handlowy ds. sektora finansowego w Prokomie.
Równolegle domy maklerskie ponoszą względnie stałe wydatki na wymianę sprzętu komputerowego i serwerów. Rocznie mogą one sięgać, według P. Przewięźlikowskiego, 100-200 tys. zł.