Piątkowa sesja na rynku terminowym zakończyła się zwycięstwem podaży. Grudniowe kontrakty zakończyły tydzień co prawda niewielkim spadkiem, ale za to wyraźną czarną świecą. Nie był to tydzień udany dla byków. Fakt, że po zeszłotygodniowym wybiciu długą białą świecą ponad opór na 1858 pkt (szczyt z kwietnia br.), teraz została wyrysowana czarna świeczka, nie wróży najlepiej. I to pomimo tego, że sytuacja na wskaźnikach pozostaje bez zmian, a obecna świeczka może być interpretowana jako ruch powrotny do przełamanego oporu. Wynika to z faktu, iż takie mało zdecydowane pokonanie szczytu, zwłaszcza w sytuacji, gdy na wskaźnikach średnioterminowych utrzymują się negatywne dywergencje, często oznacza po prostu pułapkę.

Na pułapkę wskazuje analiza wykresu dziennego FW20Z4. Czwartkowy powrót poniżej szczytu z 13 kwietnia br. (1884 pkt), potwierdzająca ten ruch piątkowa czarna świeca, czy też negatywne dywergencje na RSI czy MACD, to wszystko sygnały przemawiające na korzyść niedźwiedzi. W tej sytuacji ciągle otwarta luka hossy z 2 grudnia (1866-1874 pkt) oraz to, że wykres pozostaje ponad czteromiesięczną linią trendu wzrostowego, czy też 15- i 45-sesyjną średnią, schodzi na dalszy plan.

Jest jednak dobra wiadomość dla popytu. Mimo dość dużego zagrożenia pułapką, dalej nie ma jednoznacznych sygnałów sprzedaży. Brak jest więc bezpośrednich bodźców do przechodzenia na "krótką" stronę. Teoretycznie ciągle jest szansa na naprawę sytuacji technicznej. Tym bardziej iż koniec roku to okres, który sprzyja bykom. W mojej ocenie jednak, gdyby nawet kontrakty znów wróciły ponad opisywane wyżej opory, to już nie należy oczekiwać fajerwerków. Tym samym zarobić na longach w najbliższym czasie będzie już ciężko.