W pierwszej połowie mijającego tygodnia na rynku miedzi utrzymywała się tendencja spadkowa. Sprzyjały jej oznaki osłabienia popytu, do którego przyczynił się wolniejszy niż przewidywano wzrost produkcji przemysłowej w Chinach. Zwiększyła się ona w listopadzie o 14,8% zamiast o spodziewane 15,7%. Jednocześnie po raz pierwszy od sierpnia 2003 r., przez dwa dni z rzędu rosły zapasy miedzi nadzorowane przez Londyńska Giełdę Metali. Dodatkowo do spadku notowań przyczyniło się wzmocnienie dolara.
Gdy w środę za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono niespełna 2860 USD, tj. najmniej od pięciu tygodni, sytuacja rynkowa zaczęła się zmieniać. Przemysł, zachęcony niskimi notowaniami, zaczął zwiększać zakupy, a jednocześnie pojawiły się informacje o ponownym spadku zapasów. W piątek wynosiły one w skali światowej 135 tys. ton w porównaniu z przeszło 853 tys. ton na początku roku.
Czynniki te sprawiły, że miedź zaczęła znów drożeć, a tendencję zwyżkową podtrzymały dane świadczące o coraz większym deficycie tego surowca na świecie. Według International Copper Study Group, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy bieżącego roku wyniósł on 777 tys. ton w porównaniu z 399 tys. ton przed rokiem.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek po południu 2903 USD za tonę w porównaniu z 2875 USD w końcu sesji czwartkowej i 3002 USD przed tygodniem.