Od wejścia Polski do Unii Europejskiej w maju tego roku złoty wzmocnił się do euro o 14 procent, a do dolara o 26 procent.
Analitycy uważają, że silny złoty nie zaszkodził polskiej gospodarce. Chociaż spodziewali się oni wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) w trzecim kwartale o 5,0 procent a tymczasem w ubiegłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny (GUS) poinformował, że tempo wzrostu spadło do 4,8 procent z 6,1 procent w kwartale drugim. Premier Belka twierdzi także, że jest szansa na utrzymanie obecnego tempa wzrostu gospodarczego.
"Mamy do czynienia ze stabilizacją wzrostu gospodarczego na bardzo przyzwoitym poziomie około 5,0 procent. Stabilizacją, która może postępować. O sile gospodarki świadczy koniunktura na giełdzie i umacniający się złoty" - powiedział premier. "Nie ma sygnałów przegrzania koniunktury, co oznacza, że rozwój gospodarczy będzie trwał, co dobrze rokuje wzrostowi gospodarczemu" - dodał Marek Belka.
Obecny poziom wzrostu gospodarczego to w głównej mierze zasługa eksportu. Teraz ekonomiści oczekują na przyśpieszenie inwestycji, które nadal rosną w wolnym tempie. Premier jednak uspokaja.
"To, że gospodarka jest w dobrym stanie po części wynika z eksportu, czekamy na przyśpieszenie inwestycji. Inwestycje jak już przyśpieszą to mają tendencję do lawinowego wzrostu, co mogłoby grozić przegrzaniem koniunktury. Im bardziej stopniowy będzie wzrost inwestycji, tym wzrost (gopodarczy) będzie dłużej trwał" - uważa Marek Belka.