Reklama

Audytor - z renomą ale nie za drogi

Czy inwestorzy giełdowi mogą być pewni, że sprawozdania finansowe spółek rzetelnie oddają sytuację notowanych na GPW przedsiębiorstw? Jeśli za kryterium przyjmiemy renomę audytorów badających księgi tych firm, w wielu przypadkach możemy mieć spore wątpliwości.

Publikacja: 14.12.2004 07:54

Podczas gdy na Zachodzie niewiele giełdowych firm ma audytora spoza tzw. wielkiej czwórki (Ernst & Young, PricewaterhouseCoopers, KPMG i Deloitte), tylko co trzecia spółka notowana na GPW korzysta z usług tych najbardziej znanych rewidentów.

Liderem na polskim rynku pod względem liczby "obsługiwanych" firm giełdowych jest BDO Polska (jeśli za kryterium przyjmiemy kapitalizację klientów, prym wiedzie Ernst & Young). W czołówce znajdują się ponadto takie firmy jak HLB Frąckowiak i Wspólnicy, Moore Stephens czy Kancelaria Porad Finansowo-Księgowych dr Piotr Rojek. Rzesza giełdowych spółek korzysta jednak z usług mniej znanych, lokalnych audytorów, niekiedy reprezentowanych wręcz przez pojedyncze osoby. Dlaczego?

Konkurują ceną,

nie jakością

- W Polsce nie jest egzekwowana odpowiedzialność biegłego rewidenta. Nie słyszałem jeszcze o przypadku, aby w naszym kraju któryś audytor giełdowej spółki został ukarany za brak profesjonalizmu - mówi Marek Strugała, partner KPMG Judyt, który jest rewidentem większości giełdowych banków. Jak informuje, do zadań audytora należy m.in. wskazanie zagrożeń dla prowadzenia działalności przez badaną spółkę w okresie 12 miesięcy od daty sporządzenia raportu. - Mieliśmy przecież takie sytuacje, że w marcu audytor wydał opinię bez uwag, a w czerwcu spółka upadła. Rewidenta nie spotkała za to żadna kara - obrazuje M. Strugała.

Reklama
Reklama

Rodzi to pewne konsekwencje. Zdaniem partnera KPMG, audytorzy na polskim rynku konkurują głównie ceną, nie jakością. - My natomiast nie możemy cenowo konkurować. Mamy pewne określone procedury, kontrolę wewnętrzną. Małe firmy mogą natomiast zejść z cenami i dlatego spółki je wybierają. Wiąże się to też z tym, że w praktyce nie można takich audytorów oskarżyć i pociągnąć do odpowiedzialności. W Stanach Zjednoczonych audytorzy liczą się z tym, że będą musieli zapłacić wielomilionowe odszkodowanie jeśli nie dopełnią swoich obowiązków. Sztandarowym przykładem jest sprawa Enronu i bankructwo Arthura Andersena (niegdyś zaliczanego do tzw. wielkiej piątki - przyp. red.). W Polsce jakość usług nie odgrywa jeszcze takiej roli. Liczy się natomiast cena - twierdzi M. Strugała. Wskazuje, że efektem tego stanu rzeczy jest to, iż w Polsce ceny za audyt spadają, podczas gdy na Zachodzie rosną. - W USA, w ciągu dwóch ostatnich lat wzrosły o 20-30% - dodaje.

Za co i ile płacimy

W związku z brakiem efektywnej kontroli audytorów, trudno porównać ich jakość. Widoczny efekt pracy rewidenta to opinia. Czasem zmieści się ona na kartce formatu A4. Ta kartka papieru może jednak kosztować 10 tys. zł, a czasem nawet 1 mln zł. Kryje się bowiem za nią praca całego zespołu.

Zgodnie z przepisami, wynagrodzenie audytora nie może być warunkowe, tzn. nie może mieć części zmiennej. Określane jest więc z góry. Dla każdego projektu ustalane jest jednak indywidualnie. Jego wysokość zależy od planowanego zaangażowania pracowników. - Przy dużych spółkach pracuje zespół kilkunastu, czasami kilkudziesięciu osób, a audyt może potrwać kilka tygodni. Badania sprawozdań dużej firmy nie da się po prostu zrobić jednoosobowo - twierdzi M. Strugała.

Oficjalnie to rada nadzorcza wybiera audytora. W praktyce zarząd analizuje oferty i dokonuje wstępnej selekcji. Niekiedy decydującym czynnikiem jest cena za usługi. - I tak najlepszą ofertą jest ta, która jest najtańsza - podsumowuje M. Strugała.

dokończenie ze str. I

Reklama
Reklama

Ile można zaoszczędzić, decydując się na audytora spoza wielkiej czwórki? - Średnio wynagrodzenie może być cztery razy niższe - mówi partner KPMG. Potwierdza to Wiktor Marconi, prezes Polcoloritu (w grudniu zadebiutował na GPW). W przygotowaniu prospektu spółka korzystała z usług KSI Librand. Dlaczego zdecydowała się na mniej znaną firmę wchodząc na giełdę? Jak mówi prezes, są to ludzie pracujący kiedyś dla Arthura Andersena (jego działalność przejął Ernst & Young), więc firma "nie ma nazwy, lecz posiada odpowiednie doświadczenie". Jak się dowiedzieliśmy, za doprowadzenie do porównywalności danych z ostatnich trzech lat (to wymóg przy pisaniu prospektu emisyjnego) zapłacił około 15 tys. zł za każdy badany rok, czyli łącznie około 45 tys. zł. Ile by wyniosło wynagrodzenie audytora, gdyby był nim Ernst & Young? - Liczbowo tyle samo, tylko w dolarach - twierdzi W. Marconi.

PBG, inny tegoroczny debiutant (jego audytorem jest firma HLB Frąckowiak i Wspólnicy), musiał się liczyć z wydatkiem między 50 a 100 tys. złotych za doprowadzenie do porównywalności danych finansowych przedstawianych w prospekcie. Przy czym w tym przypadku chodziło o sprawozdania skonsolidowane. Koszt badania rocznego raportu to dla PBG wydatek podobnego rzędu.

Na giełdę jednak z renomą

Innym zjawiskiem charakterystycznym dla polskiego rynku jest częsta rotacja audytorów. Niektóre firmy zmieniają rewidenta badającego księgi spółki praktycznie co roku. Powód? Ten sam co poprzednio - w danym okresie inny audytor przedstawi tańszą ofertę i dlatego jest wybierany. Niektóre spółki, szczególnie te mniejsze, są uczulone na koszty, dlatego decydują się na wybór tańszych, działających na ich terenie audytorów. - Ten rok był bardzo trudny dla spółki, tym większą uwagę zwracaliśmy na ceny oferowanych usług - mówi Konrad Kosierkiewicz, rzecznik Trasu Tychy. Księgi spółki za 2004 rok zbada lokalna firma Auxillium.

Na zmianę dotychczasowego audytora decydują się też firmy dopiero wybierające się na giełdę. Te wybierają jednak rewidenta "z wyższej półki". - Spółki po prostu przyznają, że ich dotychczasowy audytor nie poradzi sobie z procesem upublicznienia. Zależy im przy tym na audycie dobrej jakości. Wiedzą, że gdy są dobrze przygotowane, będą później też lepiej odbierane przez inwestorów - twierdzi Kristof Zorde, partner BDO Polska.

Chcesz wejść z nami

Reklama
Reklama

- podpisz "lojalkę"

Czasami bywa jednak tak, że po wejściu na giełdę spółki powracają do współpracy z wcześniejszymi rewidentami. - Inwestorzy mogą czuć się wówczas oszukani, a my - czy raczej nasza renoma - wykorzystani. Aby tego uniknąć, przyjęliśmy zasadę, że chcemy tę spółkę badać przez co najmniej rok po upublicznieniu - mówi K. Zorde. Podobną praktykę stosują też inne firmy audytorskie. - Podpisaliśmy umowę, że sprawozdania Polcoloritu za 2004 rok również będzie badać KSI Librand - mówi W. Marconi. Nie zawsze "lojalność" wobec rewidenta jest przymusowa. - Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z HLB Frąckowiak i Współnicy przy upublicznieniu PBG, dlatego będziemy ją kontynuować - argumentuje Robert Białczyk, rzecznik wielkopolskiej spółki.

Dla kogo wielka czwórka?

Mimo że renoma audytora liczy się przy wprowadzaniu spółki na giełdę, jak zauważa partner KPMG, rewidenci z tzw. wielkiej czwórki "nie są rozchwytywani". Spółki decydują się na znanych, ale tańszych audytorów.

Kto zatem wybiera rewidentów z grona wielkiej czwórki? To największe giełdowe firmy - wśród nich PKN Orlen, PKO BP, TP - którym po prostu "wypada" mieć audytora z najwyższej półki.

Reklama
Reklama

Najczęściej są to też spółki, które mają zagranicznego inwestora strategicznego. Wówczas księgi spółki bada rewident, który audytuje też sprawozdania spółki matki. Taka sytuacja jest na przykład w Budimeksie. Jak informuje Krzysztof Kozioł, rzecznik największej grupy budowlanej notowanej na GPW, głównym czynnikiem decydującym o wyborze PricewaterhouseCoopers był fakt, że ten audytor sprawdza też księgi większościowego udziałowca - Ferrovialu. Stąd również stosunkowo niewielka Bauma jest audytowana przez PricewaterhouseCoopers. - Związane jest to z polityką naszego strategicznego inwestora. Wszystkie spółki Ulmy na całym świecie audytowane są przez PwC - wyjaśnia Andrzej Kozłowski, prezes Baumy.Na decyzję o wyborze Ernst & Young na audytora Mostostalu Płock zapewne duży wpływ miał fakt przynależności do grupy Mostostalu Warszawa, który korzysta z usług tego rewidenta. Sama firma jako główne podaje jednak inne czynniki. - Spółka giełdowa po prostu powinna mieć renomowanego audytora - przekonuje Alicja Sulkowska, członek zarządu ds. ekonomiczno-finansowych Mostostalu Płock. Przekonany jest o tym też prezes Baumy, która przez kilka lat przed znalezieniem inwestora strategicznego korzystała z usług Deloitte & Touche. - Ponadto mając na uwadze konieczność stosowania od przyszłego roku międzynarodowych standardów sprawozdawczości finansowej i komplikacji z tym związanych, niezwykle istotne jest zbadanie sprawozdań przez audytora o odpowiednim doświadczeniu i zapleczu - twierdzi A. Sulkowska.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama