Dopiero na wykresie wieloletnim dostrzec można wyjątkowość miejsca, w jakim znajduje się wykres kontynuacyjny. Ostatnia konsolidacja przebiega bowiem dokładnie pośrodku białego korpusu na "tygodniówce", ponadto okolice 1875 pkt stanowią 50-proc. zniesienie wielkiej bessy z lat 2000-2001 r. Wykres tygodniowy dostarcza jeszcze jednej informacji bardzo ważnej, w natłoku "szumu" powstającego w trakcie notowań dziennych i na wykresach "intra". Otóż w cenach zamknięcia wybicie ponadkwietniowy szczyt jest wciąż aktualne, a bieżące wydarzenia rozgrywają się w obrębie górnych cieni świec szczytowych z kwietnia i listopada. To strefa niczyja, w której odbywać mogą się przepychanki pomiędzy popytem i podażą bez konsekwencji dla żadnej ze stron. O ile nie dojdzie do całkowitego zniesienia zdobyczy popytu sprzed 2 tygodni można będzie nadal oczekiwać kontynuacji wzrostów w długim terminie.

Wracając do krótszego horyzontu należy zauważyć, że piątkowa sesja przyniosła przełamanie 2-tygodniowego trendu wzrostowego. Popyt dość szybko otrząsnął się z tamtej porażki broniąc w poniedziałek wsparcia na 1860 pkt. Lecz powrót do starej tendencji przychodzi z wielkim trudem. Sesja środowa była drugą z kolei, podczas której ruch powrotny do linii wyznaczającej najszybszą tendencję wzrostową zatrzymał się pod oporem.

Wykresy wskaźników "szybkich" są wciąż korzystne dla długich pozycji. Sprzyjający jest również układ panujący na oscylatorach średnioterminowych - konsolidują się one wokół poziomów równowagi, zaś MACD przebywa w bezpiecznej odległości od sygnalnej. Stan ten jednak może ulec zmianie. Dlatego też przedłużająca się niepewność i kolejne porażki popytu w kontakcie z oporem na 1900 pkt., nawet te kończące się stabilizacją cenową, doprowadzić mogą w końcu do pogłębienia się korekty i bardziej zdecydowanego testu poziomu 1850 pkt.