- Uważamy, że zarządy spółek transferują zyski do dystrybutorów - mówił zdenerwowany Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa z Bloku Ludowego. - Przygotujemy wnioski i w przyszłym roku skierujemy sprawę do prokuratury, powiadomione zostanie także Centralne Biuro Śledcze, premier oraz minister sprawiedliwości.
Wszystko przez to, że pośrednicy odbierają około 90% produkcji przeznaczonej na rynek polski, a ich marże sięgają ok. 20-30%. Przykładowo, Zakłady Azotowe Kędzierzyn saletrę amonową oferowały (średnio w tym roku) pośrednikom po 550 zł za tonę, a ci sprzedawali ją rolnikom o 150 zł drożej. A i tak rolnicy skarżą się na braki na rynku. Twierdzą, że jest to zmowa pośredników i zakładów w celu wywołania niedoboru na rynku, aby windować ceny. I rzeczywiście, w grudniu cena u producenta podskoczyła o 45 zł w stosunku do października. Informacji na temat cen, oferowanych pośrednikom, odmówiły Zakłady Azotowe Puławy.
- To jest tajemnica handlowa - uzasadniał przedstawiciel spółki. - A państwo nie jesteście naszymi partnerami handlowymi - powiedział posłom.
Z rosnących cen nawozów cieszą się przedstawiciele Nafty Polskiej, czyli właściciela ich wytwórców.
- Analizujemy rezultaty ekonomiczne zakładów azotowych i wynika z nich, że następuje trwała poprawa rentowności sprzedaży, a także rośnie sprzedaż na rynek krajowy - powiedział Krzysztof Żyndul, prezes Nafty Polskiej. - Jednak co do systemu sprzedaży, to rzeczywiście mogą występować pewne nieprawidłowości, choć różnice w cenach powinny być regulowane poprzez import. Jednak to nie jest takie proste, bo po wejściu Polski do UE obowiązują ograniczenia ilościowe.